PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jak pogodzić Zielony Ład z bezpieczeństwem żywnościowym?

Jak pogodzić Zielony Ład z bezpieczeństwem żywnościowym? Kto skorzysta na wprowadzeniu Zielonego Ładu? fot. Shutterstock

W  dyskusji nad wprowadzeniem Europejskiego Zielonego Ładu pomija się dość ważną kwestię, a mianowicie jego ekonomiczne skutki dla producentów, jak i konsumentów.



Od dłuższego czasu toczy się dyskusja na temat wprowadzenia zielonego ładu, który ma przywrócić bioróżnorodność w Europie. Nie ulega wątpliwości, że produkcja roślinna w UE należy do najbardziej intensywnych na świecie (o czym świadczy chociażby wysokość plonów) i potrzebne są długofalowe działania zmierzające do ochrony gleby przed nadmierną eksploatacją. W tej dyskusji pomija się jednak równie ważną kwestię, a mianowicie ekonomiczne skutki wprowadzenia zielonego ładu, zarówno dla producentów, jak i konsumentów.

Dlatego warto odnieść się do potencjalnych skutków ekonomicznych wprowadzenia Zielonego Ładu.

Rosnące zapotrzebowanie na zboża w skali globalnej

Na początek warto się przyjrzeć globalnemu zapotrzebowaniu na zboża, które od początku XXI wieku uległo znaczącemu zwiększeniu. W ciągu ostatnich 20 lat, światowa konsumpcja pszenicy wzrosła o 26%, tj. do rekordowego poziomu 751 mln ton. Jeszcze większy wzrost konsumpcji (spowodowany głównie rozwojem rynku biopaliw) odnotowano w przypadku kukurydzy, która dziś szacowana jest na poziomie 1 163 mln ton, czyli o 92% wyższym niż na początku bieżącego stulecia.     

To pociąga za sobą konieczność zwiększania produkcji, co obserwujemy chociażby w takich krajach jak USA, Rosja, Ukraina, czy kraje Ameryki Południowej.

UE kluczowym producentem i eksporterem pszenicy. Czy to się wkrótce zmieni?

UE należy do kluczowych producentów zbóż na świecie, z wielkością oscylującą w okolicach 300 mln ton. To także największy producent i kluczowy eksporter pszenicy na świecie. UE jest również jednym z największych konsumentów zbóż, z rocznym zapotrzebowaniem na poziomie 280 mln ton, z czego ok. 120 mln ton pszenicy i 80 mln ton kukurydzy.

Propozycje KE dotyczące Zielonego Ładu mogą jednak istotnie zmienić obecny układ. Cele na najbliższe 10 lat, to m.in. wyłączenie z użytkowania 10% areału, przeznaczenie 25% upraw na produkcję ekologiczną, a także ograniczenie zużycia ŚOR o 50% i stosowania nawozów mineralnych o 20%. To powinno pozwolić na przywrócenie bioróżnorodności w UE, a także produkcję zdrowej żywności, za którą opowiadają się europejscy konsumenci.

A co z bezpieczeństwem żywnościowym?

Tylko z tytułu wyłączenia 10% powierzchni upraw, produkcja zbóż w UE może się skurczyć o 30 mln ton. Przeznaczenie 25% areału na produkcję ekologiczną, co może oznaczać kolejne 20-30 mln ton zbóż mniej w Europie. Równie duży spadek produkcji może przynieść ograniczenie stosowania nawozów i ŚOR (nie mówiąc o jakości ziarna). W najbardziej pesymistycznym scenariuszu, osiągniecie założeń Zielonego Ładu może przynieść spadek produkcji zbóż w UE nawet o 1/4, czyli 70-80 mln ton. Tylko w przypadku pszenicy, produkcja może się skurczyć aż o 30 mln ton. To oznacza, że zbilansowana zbożowo UE (w przypadku pszenicy dysponująca nadwyżką rzędu 25-30 mln ton), stanie się jednym z największych importerów.

Założenia Zielonego Ładu niekorzystnie wpłyną na światowy bilans zbóż. To realne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego.

Znaczący spadek produkcji zbóż w UE niesie za sobą groźne konsekwencje także dla światowego bilansu. Zaspokojenie rosnącego zapotrzebowania na żywność wymaga coraz większej produkcji zbóż. Działania podejmowane przez poszczególne państwa zmierzają właśnie w tym kierunku – takie kraje jak Rosja, Ukraina, czy Brazylia, zwiększają areał zasiewów, a firmy nasienne pracują nad nowymi odmianami (bardziej plennymi i odpornymi na szkodniki, choroby, a także suszę).

Ograniczenie produkcji u największego producenta, a także kluczowego eksportera pszenicy, jakim jest dziś UE, będzie wymuszało uzupełnienie tej luki przez pozostałe kraje. To z kolei najprostsza droga do wzrostów cen zbóż na rynkach światowych.

Co więcej, wysokie ceny na rynkach światowych będą stanowić dodatkową zachętę dla firm handlowych do eksportu unijnej pszenicy poza jej obszar celny, dodatkowo uszczuplając lokalny bilans.

Dziś przedstawiciele KE podkreślają, że dzięki bezpieczeństwu żywnościowemu UE doskonale poradziła sobie z pandemią COVID-19. Dzięki temu UE była w dużo lepszej sytuacji niż kraje z Afryki, czy Bliskiego Wschodu, które bazują na surowcach z importu.

Pozostają jednak obawy, że w przypadku wystąpienia podobnego zagrożenia w przyszłości, wprowadzone zmiany postawią UE w tym samym szeregu co wspominane kraje.

Kto skorzysta na wprowadzeniu Zielonego Ładu? Czy będą to unijni rolnicy? A może konsumenci?

Zasadnicze pytanie, jakie nasuwa się po lekturze założeń Zielonego Ładu brzmi: kto tak naprawdę będzie beneficjentem tych zmian? KE przekonuje, że zyskają unijni rolnicy (produkując zdrową żywność), a także konsumenci, którzy takiej właśnie żywności oczekują na sklepowych półkach.

Czy skorzysta na tym rolnik? Rosyjski, ukraiński, czy brazylijski z pewnością tak, gdyż wyższe ceny zbóż na rynkach światowych, przy jednoczesnym zwiększaniu wydajności, przyniosą dodatkowe przychody. W tym czasie unijny rolnik będzie ograniczał produkcję, licząc na rekompensaty z Brukseli.

Wzrosty cen żywności na rynkach światowych nie pozostaną także bez wpływu na portfele konsumentów, którzy opowiadają się za zdrową żywnością. Pytanie, czy będzie ich na nią stać?

Co z produkcją własnych pasz (własnego białka)?

Przedstawiciele KE często wskazują na konieczność zastąpienia importowanych pasz własnymi. Zanim przejdziemy do tego wątku, małe sprostowanie. EU nie importuje pasz, a surowce białkowe (głównie śrutę sojową), których nie jest w stanie wyprodukować we własnym zakresie.

Wracając do meritum, nie można znaleźć konkretnych propozycji KE, które pomogą w ograniczeniu importu surowców białkowych i zastąpienia ich białkiem produkowanym we własnym zakresie.

A warto zauważyć, że na dzień dzisiejszy UE importuje aż 18 mln ton śruty sojowej rocznie. Roczny import soi (z której pozyskuje się śrutę sojową) to kolejne 15 mln ton.

Jak zatem zastąpić tak znaczące ilości najtańszego na rynku białka we własnym zakresie? Nawet przy założeniu, że znacząco zwiększymy produkcję soi w UE (co wydaje się mało realne), to jakim kosztem? Kto to sfinansuje? Skąd wziąć dodatkowe 12 mln ha (bo tyle potrzeba do wyprodukowania takich ilości śruty sojowej), skoro mamy ograniczać areał upraw w UE. Czy mamy to zrobić kosztem utraty kolejnych dziesiątek milionów ton zbóż i dalszego pogorszenia bilansu?

Kolejną kwestią pozostaje ekonomia. Soja uprawiana w Ameryce Południowej, czy Stanach Zjednoczonych pozostanie znacznie tańsza, co przy braku barier celnych (nie zakładam wprowadzenia zakazu importu) oznacza, że unijne białko będzie miało silną konkurencję. Chyba że będzie mocno dotowane przez KE. Pytanie, czy znajdą się na to fundusze?

Podsumowując, dbałość o środowisko jest kwestią, która nie podlega dyskusji. Ale nie można tego robić w oderwaniu od rynków światowych, których to także dotyczy. Takie działania powinny być prowadzone w koordynacji z innymi krajami, które w znacznie większym stopniu odpowiadają za zanieczyszczenie środowiska. KE chce dawać dobry przykład. Jednak czy powinno się to odbywać kosztem zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego i potencjalnej utraty dochodów przez unijnych rolników?

Należy szukać rozwiązań, które pogodzą przywrócenie bioróżnorodności z rosnącymi potrzebami żywnościowymi na świecie, nie doprowadzając jednocześnie do drastycznych wzrostów cen. Jeśli już mamy wprowadzać znaczące cięcia w produkcji, to może powinniśmy zacząć od zrewidowania strony popytowej, zwłaszcza zużycia na cele niespożywcze. Tylko w Stanach Zjednoczonych aż 1/3 produkowanej kukurydzy (ok. 130 mln ton) trafia do baków w postaci bioetanolu, podczas gdy 60% przerabianego w Europie rzepaku trafia do baków w postaci biodiesla. I to jest zasadnicza kwestia, która w obliczu rosnącego zapotrzebowania na żywność, powinna zostać zweryfikowana.

 



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (6)

  • Rol 2020-11-07 20:55:25
    Spokojnie, zawsze jak jest mniej zboża to i cena lepsza, która zrekompensuje. Zobaczycie jak ceny pójdą w góre. Osobiscie uważam że nie powinno byc zadnych doplat tylko wolny rynek. Doplaty to tylko bat na rolnika ,bo zawsze można mu coś zabrać. Zaplaccie nam za towar tak jak się należy i nie potrzeba dopłat. Każdy towar ma swoją cenę. Zauważcie ze gdy weszły doplaty o ile podrożały nawozy, nasiona,śor, ceny ziemi, czynsz dzierzawny, maszyny itd.
  • Rolnik sam w dolinie 2020-11-07 09:35:11
    Czyli podsumowując, unia zmniejszy produkcję u siebie poprzez wycofanie sor, ekologię i ugorowanie żeby importować żywność z krajów w których nikt z ekologia się nie liczy. No normalnie tęgie umysły siedzą w tej Brukseli.
  • Agroastrolog 2020-11-06 22:01:12
    W eurokołchozie zmierzają do tego "... sztoby krestijanina pasadit gołoj żopaj na gołoj ziemli..." (to za klasykiem)
  • Miki2 2020-11-06 18:06:21
    Ukraina nam pomoże a skorzysta ten co nie będzie brał płatności dodatkowch a będzie robił według swojego myślenia trzeba będzie przeliczyć czy lrpiej o część dopłat wcale nie pisać czy tylko olać ekoschematy i zazielenienia
    • rolnik 2020-11-06 19:08:08
      Tak samo myślę !
    • baca56 2020-11-08 19:57:22
      Ale to nie jest dobrowolne! Zakaz GMO, zakaz większości chemii, nakazy rolnośrodowiskowe, dobrostan zwierząt w wersji unijnej - nie są sprawą wyboru czy się zapiszę za dopłatę, czy nie - możesz nie brać żadnych dopłat, a restrykcjom i tak podlegasz. A na Ukrainie czy w Am. Pd. tych restrykcji nie ma. Będą tańsi i nas wytną ekonomicznie.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.232.133.141
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.