W poprzednich latach o tej porze stare lotnisko w Bednarach niezwykle się ożywiało. Przedstawiciele setek firm, oferujących produkty dla rolnictwa zwozili na ten wrześniowy weekend sprzęt wart setki milionów złotych już kilka dni wcześniej. Wszystko było starannie myte, polerowane i ustawiane, tak by przyciągnąć wzrok zwiedzających, czyli potencjalnych kupujących.

Oczywiście,  aby przyciągnąć wzrok bardziej, na niektórych stoiskach pojawiały się wymyślne konstrukcje, piękne hostessy czy też smakowity catering. Wszystko tylko po to, by przekonać potencjalnego klienta do swojej oferty. Gdy już ktoś wydawał się bardziej zainteresowany to wpadał w „sidła” wyszkolonych handlowców, którzy przekonywali go, że ten towar jest najlepszy i powinien go kupić. Ale jak to w życiu, na wystawie bywały również stoiska, na których wystawcy żyli we własnym świecie i bawili się świetnie przez całą imprezę, oprócz chwil, kiedy przeszkadzali im potencjalni klienci.

Jeśli chodzi zaś o zwiedzających, to przybywali tłumnie z bliższych i dalszych okolic. Jedni przyjeżdżali, by z nabożną czcią pooglądać prezentowane maszyny z najwyższej półki, niedostępne z reguły dla przeciętnego polskiego rolnika. Inni -by porównać między sobą wybrane przez siebie maszyny, bo Agro Show to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można było obejrzeć produkty kilkunastu producentów w jednym miejscu. Jeszcze inni odwiedzający chcieli ponegocjować i kupić taniej to, co już wybrali, a jeszcze inni odwiedzali wystawę tylko po to, by się „zresetować”.

W tym roku w Bednarach nie będzie nikogo - ani sprzedawców, ani maszyn, ani rolników. Nie będzie zachwytów, westchnień i kopania w przysłowiową oponkę. I jak nieoficjalnie słychać wśród wystawców nie ma z tego powodu powszechnej żałoby i narzekań. Wręcz przeciwnie część wystawców już od kilku lat wskazywała, że tak duża impreza jak Agro Show powinna się odbywać w cyklu dwuletnim. Część z nich właśnie w takim cyklu wystawiała się zresztą na tych targach. Wystawcy wskazywali także, że imprez targowych dla rolnictwa jest w naszym kraju zbyt dużo. Pandemia sprawiła, że w tym roku odbyła się tylko jedna duża rolnicza impreza targowa i okazało się, że świat z tego powodu się nie zawalił. Maszyny lepiej czy gorzej, ale dalej się sprzedają, rolnicy dalej wiedzą, gdzie udać się w celu zakupu nowej maszyny. Handlowcy, dzięki temu więcej czasu spędzili ze swymi rodzinami, z czego, jak znam życie, najbardziej ucieszyły się ich żony. Firmy oferujące sprzęt dla rolnictwa nie wydały setek tysięcy złotych. Jedynym poszkodowanym w tej całej sytuacji wydaje się być Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych, która nie zarobiła pieniędzy na organizacji targów (no i oczywiście firmy pracujące przy organizacji targów). Mam jednak nadzieję, że dzięki temu niespodziewanemu zrządzeniu losu Agro Show będzie odbywać się co dwa lata, z korzyścią zarówno dla organizatorów jak i wystawców, a przede wszystkim rolników.

Do zobaczenia zatem na XXI edycji Agro Show 2021.