Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oraz lider ruchu Agrounia Michał Kołodziejczak wspólnie wystąpili w ubiegłą środę na konferencji prasowej, gdzie przedstawiali propozycje rozwiązań mających obniżyć ceny rolniczych nawozów. Zaproponowali m.in, by spółki Skarbu Państwa zrezygnowały z marż na nawozy. Podczas konferencji prezes ludowców podkreślał, że "trzeba szukać mianownika, który nas połączy". "Cieszymy się, że to jest taka wspólna inicjatywa" - powiedział.

PAP zapytała wiceprezesa PSL Dariusza Klimczaka o potencjalną dalszą współpracę PSL i AGROunii. - W wielu sprawach się popieramy, bo mamy bardzo podobno zdanie na temat kłopotów, które mają teraz rolnicy, które ma polska wieś i wyzwań, jakie stoją przed rozwojem polskiego rolnictwa - to w naturalny sposób się pokrywa. Natomiast czy to przerodzi się w coś więcej niż współpraca merytoryczna? Czas to pokaże - powiedział.

"PSL jest tradycyjną partią, właściwie od wieków związaną z wsią. Agrounia jest nową organizacją, bardzo dynamiczną, w ekspresyjny sposób przedstawia swoje postulaty. Wydaje nam się, że to jest dobre połączenie, już kilka wspólnych celów udało nam się osiągnąć - ocenił.

Pytany o różnice w sposobach działania i radykalizm Agrounii Klimczak odparł: "łączą nas cele". "Celem jest wsparcie rolników i organizacji rolniczych, którzy dzisiaj mają swoje określone postulaty i dotyczą ich określone kłopoty. Metody, jakimi dochodzimy do tych celów są, jak myślę, drugorzędne" - ocenił polityk. Porównał również obecną sytuację PSL i Agrounii do przedwojennych partii: ludowego i konserwatywnego PSL "Piast" oraz bardziej lewicowego i radykalnego PSL "Wyzwolenia".

- Różnimy się w metodach załatwiania swoich spraw - przyznał. Według niego jest to jednak normalne, bo z jednej strony stoi "organizacja związkowa, która rodziła się na buncie", a z drugiej partia polityczna, "która ma możliwość inicjatywy legislacyjnej i załatwienia wszystkiego w parlamencie - zauważył Klimczak.

- Naszym wspólnym sukcesem - AGROunii, Solidarności Rolników Indywidualnych i PSL było powstrzymanie ustawy, którą firmował Jarosław Kaczyński, czyli tak zwanej "Piątki dla zwierząt", która na wsi była znana jako "Piątka przeciwko rolnikom". Bez PSL w Senacie nie udałoby się tej ustawy zablokować. Myślę, że liderzy Agrounii także po tych kilku latach doświadczeń i obserwowania, jak rzeczywiście politycy PSL pracują dla wsi, zrozumieli, że większą skuteczność będą mieli współpracując z nami" - dodał.

Polityk zapewnił, że PSL również nie postrzega Agrounii jako konkurencji na polskiej wsi.

Poseł PSL Marek Sawicki zaznaczył natomiast w rozmowie z PAP, że strategią PSL jest poszerzanie centrum polskiej strefy politycznej. "Jeśli w tym obszarze powstaje środowisko polityczne, choćby w kilku kwestiach związane z rolnictwem czy polityką społeczną, a gdzieś tam są zbliżone poglądy, no to trzeba rozmawiać. To jest dopiero początek, pierwsze akcenty, więc miejmy nadzieję, że po obu stronach dobra wola sprawi, że może rzeczywiście będzie jakieś wzmocnienie tego centrum politycznego" - powiedział, pytany o możliwość współpracy ludowców z Agrounią.

"Jako związek niech protestują - oni protestowali, myśmy w parlamencie zgłaszali ustawy. Decyzje zapadają w parlamencie, a nie na ulicy, więc jeżeli da się przeprowadzić normalną legislację, to się ją przeprowadza - i to jest współpraca" - zaznaczył.

Sawicki podkreślił, że "jeśli jest podstawa programowa, która może połączyć i doprowadzić do współpracy, to dzisiaj budowanie alternatywy - czy to dla Tuska, czy dla Kaczyńskiego - powinno polegać na rozbudowie silniejszego środka".

Pytany, czy Agrounia nie jest zbyt radykalnym ruchem dla budowania politycznego centrum, Sawicki zwrócił uwagę na przykład Samoobrony. "Gdy Samoobrona weszła do Sejmu, okazało się, że zmieniła sposób działania" - mówił. "Potrzeba zarówno ostrej i wyraźnej obrony interesów tych, których reprezentuje dzisiaj Agrounia, ale także potrzeba mądrego i doświadczonego działania w parlamencie, żeby te działania przekuć na ustawy" - dodał.