- We wtorek pierwszy strajk, ale będą kolejne strajki rolników, a także rybaków, którzy mają dziś ogromny problem, bo nie mogą łowić dorszy. Zaczynamy wojnę o polską wieś, o całą prowincję. Dlaczego? Bo my chcemy w końcu o sobie decydować. My mamy tę podmiotowość, która nie jest dziś uznawana przez obecny rząd, przez obecnego premiera. My wiemy jakie są problemy, wiemy jak je rozwiązać, ale z nami nikt rozmawiać nie chce - mówił podczas konferencji prasowej Michał Kołodziejczak.

Byli z nim również hodowcy świń, którzy mówili o swojej sytuacji, ale i o realiach funkcjonowania w nowej strefie ASF, która powstała w woj. łódzkim, gdzie zlokalizowane jest prawdziwe zagłębie trzodowe, jeśli chodzi o liczbę i wielkość utrzymywanych stad.

Wiktor Kujawski rolnik z gm. Grabica tłumaczył - Przyjechaliśmy tutaj pokazać jaki mamy problem. W dniu 19 czerwca wystąpił ASF w gm. Tuszyn. 25 czerwca wojewoda wydał 30-dniowy zakaz w zakresie sprzedaży świń. My nie możemy sprzedawać, oddawać tuczników do żadnego zakładu w Polsce. Nasze chlewnie są przepełnione, nie wiemy co z tymi tucznikami robić. Dzisiaj nie ma też zakładów, które te tuczniki będą mogły zabrać. Jeżeli znajda się te zakłady, to dziś oferują 2,5 zł w wadze żywej tucznika, a realny koszt na dzisiaj to jest 5,5 zł/kg.

Natomiast, Michał Jagodziński hodowca trzody z pow. piotrkowskiego podkreślił – Chcemy zwrócić uwagę rządzącym na ten problem. Minister rolnictwa, premier tkwią w samo zachwycie, bo pokazują jak to jest dobrze na wsi. Buntują tym samym mieszkańców miast. Apelujemy do mieszkańców miast - my nie chcemy nikomu zrobić krzywdy blokując te drogi, chcemy po prostu przeżyć. Raport ONZ wskazuje, że 10 proc. ludzkości na świecie głoduje, a w tym czasie u nas wybija się zdrowe świnie. To są świnie, które nie rozprzestrzeniają choroby, a i tak trzeba je utylizować. ASF cały czas się rozszerza, zwracamy uwagę na to rządzącym. Dzik jest chroniony, ale czy dzik jest ważniejszy od ludzi? Dzisiaj to są tysiące rolników w skali kraju, którzy bankrutują. Dzisiaj okazuje się, że są potwierdzone następne ogniska, jedno w okolicach Żuromina. Następni rolnicy będą bankrutować i nic się z tym nie robi. Troszeczkę opamiętania w tym wszystkim, chcemy rozmawiać, mamy rozwiązania, tylko, że nikt nie chce z nami rozmawiać - mówił.

Kołodziejczak dodał - Dziś wiemy, że po prostu nie ma pieniędzy na walkę z chorobą, wypłatę odszkodowań, na wdrażanie nowych pomysłów, a w ministerstwie zagnieździli się wieloletni pracownicy, którzy nie mają pomysłu na walkę z chorobą. (..) Nie cieszę się z tego, że premier nie porozmawiał z naszymi kolegami pod Środą Wielkopolską. Mówi Pan o małych gospodarstwach, w 1500 hektarowym kombinacie rolnym, mówi Pan o sprzedaży bezpośredniej, gdzie to gospodarstwo to tylko obrazek i nic więcej. Nasze rolnictwo dla premiera stało się fikcją. Rozpętamy w Polsce piekło, to lato będzie gorące.

- Inflacja rośnie mięso wieprzowe zdrożało o 8 procent, a nasze staniało o 30 proc. – ja tu czegoś nie rozumiem – zaznaczał Michał Jagodziński. - Ceny wieprzowiny mamy sprzed 20 lat, bo tyle hoduję świnie.