Zapytany przez "SE", czy popyt na cukier został sztucznie wygenerowany, aby wpływać na zapotrzebowanie, Kowalczyk odpowiedział, że "trudno jednoznacznie stwierdzić, czy zamieszanie wokół cukru było przypadkowe czy intencjonalne".

- W sklepie jednej z sieci handlowych zabrakło cukru. Do internetu trafiło zdjęcie pustych półek sklepowych, na których do tej pory stał cukier. Nie wiem, czy publikacja takowego zdjęcia była działaniem zainicjowanym przez sieć handlową, której dotyczył deficyt cukru i zrobiła to ona specjalnie, czy był to przypadek, czy kierowano się innymi pobudkami - stwierdził.

W ocenie wicepremiera "niczego nie możemy wykluczyć".

Chcę jednak podkreślić, że jeśli ktoś kupuje cukier w cenie 9 zł za kilogram, to może być pewny, że przepłacił, bo za jakiś czas ten cukier na pewno będzie tańszy - zwrócił uwagę.

Minister rolnictwa odniósł się też do prognozy części ekonomistów, którzy twierdzą, że wyraźnego i systematycznego spadku inflacji można oczekiwać dopiero jesienią. - Myślę, że w tym momencie trudno wyrokować co do poziomu wzrostu cen. Najpewniej szczyt wzrostu mamy już za sobą, a ewentualny dalszy wzrost będzie dużo niższy. Przyszły rok może być pod tym względem łagodniejszy. Ceny mogą jeszcze wzrosnąć, biorąc pod uwagę chociażby wzrosty cen za gaz i energię elektryczną, które wpłyną na podwyżki w innych sektorach - powiedział.

Rolnicy nie są zadowoleni z ceny zboża

Na uwagę dziennikarza, że rolnicy nie są zadowoleni z ceny zboża, które oferują im przetwórcy i firmy handlowe, i wstrzymują jego sprzedaż, Kowalczyk odparł, że "obecnie ceny zboża są stabilne". - Są wyższe niż rok temu. Natomiast trzeba wziąć pod uwagę, że to rynek światowy kształtuje te ceny zbóż. Wpływ na nie ma także wojna w Ukrainie i przerwanie łańcucha dostaw. Odblokowanie portów Morza Czarnego było dobrym kierunkiem w kontekście zboża. Miejmy nadzieję, że zostanie utrzymane - zaznaczył.