• Gwałtowne protesty towarzyszą procesowi lokowania wielkiej fermy drobiu we wsi Żeszczynka, w powiecie bialskim na Lubelszczyźnie.
  • Inwestor chce tam wybudować kompleks 16 kurników – każdy na 74 tysiące brojlerów. W sumie na fermie hodowanych byłoby łącznie 1 milion 184 tysięcy sztuk drobiu.
  • Mieszkańcy, w tym także okoliczni rolnicy, nie życzą sobie takiego sąsiedztwa. Są już przesłanki, by mówić, że ich protesty odniosły skutek i ferma jednak nie powstanie.

Oficjalnie inwestorem, który ubiega się o zgodę na budowę kurników jest miejscowy rolnik. Wiadomo jednak, że zawarł on umowę z firmą Wipasz i jej przekaże działkę po uzyskaniu decyzji środowiskowej. Urząd Marszałkowski już zgodził się na budowę fermy, ale sprawa jest jeszcze w toku. Inwestorzy czekają na opinie Wód Polskich, RDOŚ i Sanepidu. Mieszkańcy zawiązali Komitet Protestacyjny, a ich sprzeciw poparły władze samorządowe gminy Sosnówka.

Obawy mieszkańców

Mieszkańcy obawiają fetoru, skażenia gleb i wód gruntowych. Argumentują, że okolica słynie z gospodarstw agroturystycznych i ekologicznych. Działają tu gospodarstwa zajmujące się np. uprawa ziół i roślin leczniczych, które realizują innowacyjne projekty w zakresie agroleśnictwa.

Władze gminy podzielają te obawy, a dodają do nich jeszcze argument, iż gmina posiada jeden system wodociągowy, który nie ma żadnego alternatywnego zasilania. Planowana ferma stwarzałaby realne zagrożenie dla możliwości zaopatrywania mieszkańców w wodę. Wójt Gminy Sosnówka Marcin Babkiewicz zapowiedział, że nie wyda pozytywnej decyzji środowiskowej dla inwestora, a przedstawiona dokumentacja zostanie zweryfikowana przez specjalistów. Radni na nadzwyczajnej sesji przegłosowali również wprowadzenie zmian Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, aby na przyszłość zablokować możliwość lokowania na terenie gminy tak wielkich ferm hodowlanych. Zmiana studium potrwa jednak wiele miesięcy i w praktyce nie wpływa na toczące się postępowanie dla budzącej protesty inwestycji.

Inwestor uspokaja

Protestujący zaapelowali w mediach społecznościowych o wsparcie do parlamentarzystów, Agrounii, komisarza Wojciechowskiego, a nawet… Sylwii Spurek. Wszyscy wyrazili poparcie, a komisarz Wojciechowski obiecał, że przyjrzy się sprawie.

Przedstawiciele Wipaszu usiłowali rozwiać obawy mieszkańców Sosnówki przekonując, że planowany obiekt powstać ma przy wykorzystaniu najnowszych technologii i nie będzie zagrażał środowisku, ani też nie wpłynie na komfort życia swoich sąsiadów.

Zapewnienia te nie odniosły jednak zamierzonego efektu.

Prezes Wipaszu zabrał głos w sprawie protestów

Do protestów w Żeszczynce odniósł się prezes Wipaszu, Józef Wiśniewski także w wywiadzie udzielonym Portalowi Spożywczemu.

- Po pierwsze, musimy produkować w oparciu o podwyższony dobrostan zwierząt. Po drugie, musimy zachować zerowy ślad węglowy. Po trzecie przestrzegać najwyższych standardów środowiskowych, w tym korzystania z zielonej energii odnawialnej. Po czwarte, hodowla nie może śmierdzieć, bo tego nie akceptuje ani sąsiad, ani konsument - zapewniał w rozmowie prezes firmy. -Tylko ktoś głupi wziąłby kredyt w wysokości 65 milionów złotych, by wybudować coś, co śmierdzi sąsiadom - przekonuje Józef Wiśniewski.

Wipasz nie będzie budować fermy wbrew mieszkańcom

Nowe informacje w sprawie przyniosła dzisiejsza konferencja prasowa w Białej Podlaskiej, z udziałem samorządowców i parlamentarzystów z regionu – donosi TVP3 Lublin.

W trakcie wideokonferencji z inwestorem otrzymaliśmy informację, że firma Wipasz nie będzie budować fermy wbrew ludziom, jeżeli te protesty nie ustaną, ani wbrew władzom gminy, skoro wójt jest inwestycji przeciwny – powiedział na konferencji poseł Dariusz Stefaniuk.

Wicestarosta bialski Janusz Skolimowski zaoferował zaś pomoc dla wszystkich przedsiębiorców – w tym Wipaszu - w zakresie szukania właściwych lokalizacji dla nowych inwestycji.

W opinii senatora Grzegorza Bieleckiego, sam proces inwestycyjny zmierzający do budowy fermy, budzi wątpliwości.

Wydaje się, że za tą sprawą stoi chęć uniknięcia dużych podatków. Nie możemy się na to zgadzać – stwierdził senator. 

- Inwestycje lokalizowane na naszej ziemi mają służyć mieszkańcom, a sposobem, by im służyły jest także danina podatkowa – dodaje Bielecki.