Duży kurnik, a w nim 7,5 tysiąca indyków spłonęło na fermie drobiu w Marl w powiecie Recklinghausen, w Nadrenii Północnej-Westfalii. Policja otoczyła fermę kordonem i wszczęła śledztwo w sprawie przyczyn pożaru - donosi niemiecki Agrarheute. W akcji gaśniczej wzięło udział 200 strażaków.

 

Jak poinformowała Straż Pożarna, w chwili przybycia pierwszych wozów gaśniczych, pożar szalał już w całym budynku. Płomienie dosięgły również ciągnik rolniczy i bele słomy. Pożar wybuchł bowiem podczas ścielenia kurnika. Przypuszcza się, że zarzewiem ognia była iskra z ciągnika lub urządzenia do ściółkowania.

Pożar rozwinął się błyskawicznie. Nie dało się uratować tysięcy indyków wewnątrz. Większość podusiła się już lub spłonęła żywcem. Przeżyły nieliczne, którymi zajęły się służby weterynaryjne. Niestety, wiele ocalałych również trzeba było ubić.

Budynek spłonął niemal doszczętnie. Strażakom udało się obronić przed ogniem pozostałe zabudowania fermy. Strat jeszcze nie oszacowano.