Konsekwencje wydarzeń za naszą południowo-wschodnią granicą mogą mieć wymiar wybiegający poza kontynent europejski. Nie bez powodu Ukraina często bywa określana "spichlerzem świata". Jest jednym z największych na świecie producentów pszenicy, kukurydzy i oleju słonecznikowego. Jak ostrzegają politycy, trwająca między Rosją a Ukrainą wojna, prawdopodobnie doprowadzi w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy do kryzysu żywnościowego w Afryce i na Bliskim Wschodzie. W dużym stopniu społeczeństwa krajów w tej części świata są ubogie. Większość ich mieszkańców wydaje ponad połowę swoich dochodów na żywność.

"Financial Times" opublikował zestawienie krajów w największym stopniu uzależnionych od importu pszenicy z Ukrainy. Są to m.in. Liban, Tunezja, Pakistan, Etiopia, Egipt, Jordania, Maroko. Liban importuje 80 proc. pszenicy z Ukrainy, zatem wniosek, że jego bezpieczeństwo żywnościowe jest zagrożone, jest uprawniony. Nawet niewielki wzrost cen to istotny czynnik mogący wywołać niepokoje społeczne, takie jak protesty, zamieszki, przemoc i wojny.

Historia wielokrotnie pokazała, że za kryzysem żywnościowym idzie kryzys migracyjny. Obserwowana w ostatnich latach wędrówka ludów do Europy przez Bałkany i Morze Śródziemne, może się okazać niczym wobec zdesperowanych przez głód przybyszy z Afryki i Bliskiego Wschodu. Czy zostaną przyjęci i zaakceptowani jak Ukraińcy w Polsce? Sądząc po dotychczasowych przykładach działań krajów Europy Zachodniej należy w to wątpić.