Po tym, jak PiS zgłosiło w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt – skierowany do I czytania dziś po godz. 16 - minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski wydał oświadczenie.

Całość - w załączniku.

Minister przede wszystkim zaprzecza, jakoby wczoraj skierował do prasy jakikolwiek list – publikacje o tym określa jako „element zorganizowanych działań, mających destabilizować scenę polityczną i szkodzić Polsce”. Jak twierdzi, na jednym z portali publikowano jego „głos w wewnętrznej dyskusji, rozesłany do niewielkiej grupy osób”, a „wrogie PiS media sugerują  w wielu materiałach” istnienie konfliktu między nim a prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Tymczasem dyskusja wewnątrz partii „jest potrzebna i postulowana przez wielu polityków naszej formacji” - stwierdza.

„Dyskusja wewnątrz naszej partii, mająca na celu rozważenie wszystkich aspektów ustawy, która może mieć ogromny wpływ na kondycję polskiego rolnictwa, pozwoliłaby wypracować konieczne kompromisy, uwzględniające także niewątpliwy, istotny spadek dochodów polskiego rolnictwa” – podaje minister. W oświadczeniu odnosi się tylko do jednego aspektu ustawy: likwidacji hodowli zwierząt futerkowych, jednocześnie stwierdzając: „Ogromnym nadużyciem w toczącej się debacie jest zawężenie sensu ustawy tylko do przyszłości hodowli zwierząt futerkowych. Zakres spraw, które projekt ustawy zawiera, powinien być znacznie szerszy. Sugestie, że jestem w jakikolwiek sposób uzależniony od branży futerkowej są kłamstwem i nadużyciem. W tej jednak sprawie, nie wchodząc w debatę aksjologiczną, co jest dobre a co złe, jestem przekonany, że ewentualna likwidacja, z mocy prawa, działalności gospodarczej rolników, zajmujących się tą hodowlą, musi być związana  z odpowiednim okresem przejściowym i odszkodowaniami adekwatnymi do poniesionych strat.”

Czytaj też: Ustawa „prozwierzęca” czy „proorganizacyjna”?