Ustalenia porozumienia Mercosur mają obowiązywać pomiędzy krajami Wspólnoty, a krajami Ameryki Południowej, czyli Argentyną, Brazylią, Urugwajem i Paragwajem. UE na samym zniesieniu ceł ma zaoszczędzić nawet 5 mld euro i zyskać dostęp do szerokiego lokowania unijnych produktów w Ameryce Południowej, dlatego też porozumienie jest nazywane strategicznym. Dotychczas, w niektórych przypadkach cła były tak wysokie, że tworzyły barierę zaporową, by w ogóle zacząć myśleć o eksporcie towarów z Europy. Wśród tych towarów wskazuje się cła np. na samochody, chemikalia, leki, maszyny, odzież i obuwie. Z kolei, ulga dla unijnego sektora rolno-spożywczego ma dotyczyć wyłącznie korzyści ze zniesienia ceł na takie produkty jak: czekolada i wyrobów cukierniczych (20 proc.), wina (27 proc.), alkoholi wysokoprocentowych (20–35 proc.) i napoi (20–35 proc.). 

Mimo, że porozumienie zostało zawarte pod koniec czerwca 2019 r., to nadal wzbudza wiele emocji w unijnej branży rolniczej. Pekka Pesonen podczas „Nieformalnego spotkania ministrów rolnictwa” w Finlandii, która kontynuuje swoją prezydencję w Radzie Unii Europejskiej, podkreślił jasno, że unijni rolnicy nie godzą się na tego typu umowy. - Gdy patrzymy jak lasy amazońskie płoną i mówi się, że to nie jest nasz interes, to uwierzcie mi, nie bądźmy tak naiwni w stosunku do tego porozumienia. Zastanówmy się, czego właściwie teraz oczekujemy od krajów Mercosur. Chcemy, by podążały za naszymi standardami, a one nigdy tego nie zrobią. Wiemy, że w Europie nie możemy już przekroczyć pewnego poziomu sprzedaży dóbr, handel czeka na to porozumienie. Jednak nie bądźmy, aż tak zdesperowani – przestrzegał Pesonen.

Pekka Pesonen Sekretarz Generalny Copa-Cogeca
Pekka Pesonen Sekretarz Generalny Copa-Cogeca

Jednocześnie podkreślił, że unijni rolnicy nie mogą zaakceptować nieustannie rosnących wymogów, co do prowadzenia produkcji roślinnej, czy zwierzęcej, a z drugiej strony patrzeć na otwarcie rynku na produkty, których standardy produkcji w praktyce mogą okazać się niemożliwe do zweryfikowania. Kontyngenty mogą być zbadane pod względem jakości i bezpieczeństwa zdrowotnego na granicy UE. Sam proces wytworzenia, zastosowanych środków ochrony roślin, czy też pasz, dodatków paszowych i preparatów leczniczych w produkcji zwierzęcej, może okazać się niemożliwy do zweryfikowania.  - Jak możemy być pociągani do wdrażania coraz to wyższych i kosztownych standardów, przez te same osoby, które z drugiej zaś strony godzą się na takie porozumienie? Mercosur zapewni wysokiej jakości, bezpieczne i tanie produkty na rynek UE, więc ja się pytam, jeśli to jest tanie, dobrej jakości i bezpieczne, to dlaczego w Europie nie możemy prowadzić tego typu produkcji – pytał retorycznie Pesonen.

Zarazem tłumaczył - z perspektywy rolników nie możemy takiego porozumienia zaakceptować. Nie chcę słuchać, że mamy podnosić jakość, zwiększać swoją konkurencyjność. Jakiekolwiek porozumienie musi wdrażać wszystkie standardy i wymagania produkcji na poziomie gospodarstw, które są wymagane w UE. np. GMO. Tamtejsze uprawy w odniesieniu do tego porozumienia, to dobry przykład na stosowanie podwójnych standardów. Nie możemy dzisiaj prowadzić tych samych upraw, co chociażby Brazylia, czy korzystać z tych samych technik hodowlanych i genetycznych. Mają kompletnie inne standardy.

- Wiem jedno, że jeżeli zgodzimy się na to porozumienie, to ta żywność, w ciągu 5-10 lat zacznie do nas napływać i tego już nie zatrzymamy, a jej wolumeny, z roku na rok będą rosły – podkreślił Pekka Pesonen.

Z kolei Phil Hogan, kończący już swoją kadencję Komisarza ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Komisji Europejskiej, przekonywał dziennikarzy w trakcie konferencji prasowej, że dla Unii Europejskiej jest to porozumienie strategiczne i jego dopełnienia, w trakcie jego kadencji oczekiwały kraje europejskie.

Phil Hogan, kończący już swoją kadencję Komisarza ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Komisji Europejskiej
Phil Hogan, kończący już swoją kadencję Komisarza ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Komisji Europejskiej

- Zawarliśmy porozumienie handlowe z krajami Mercosur, które było już negocjowane od 20 lat. Przypominam, że ostateczna decyzja dla jego wdrożenia jest przekazana parlamentom państw członkowskich. Porozumienie daje nam redukcję ok. 97 procent wszystkich taryf i ceł we wszystkich sektorach produkcji. Finansowo jest to czterokrotnie większe porozumienie handlowe, niż umowa z Japonią. Przy okazji tamtego porozumienia byliśmy ofensywni w zakresie rolnictwa, więc nie zbyt wiele osiągnięto. Z kolei, bardzo broniliśmy np. sektora produkcji samochodów. Natomiast, porozumienie z krajami Mercosur zostało zawarte z wielką troską o unijne rolnictwo. Jednocześnie otwiera też możliwość większego dostępu do rynków krajów Południa, dla takich unijnych towarów jak wino, produkty mleczne, czy oliwa z oliwek. Przy czym, zachowujemy bezpieczne poziomy kontyngentów importowych dla wrażliwych sektorów rolnictwa, jak produkcja wołowiny, cukru, etanolu, czy drobiu. Staraliśmy się, jak najdalej przewidzieć skutki otwarcia na ten import i żaden produkt, który nie spełni unijnych standardów, nie otrzyma dostępu do UE. Zabezpieczyliśmy również pomoc finansową, jeśli jakiekolwiek sektory będą miały problemy, będące następstwem wejścia w życie porozumienia Mercosur.