Eksperci wskazują, że w związku z trwającą epidemią COVID-19 liczba ukraińskich pracowników w Polsce się zmniejszy. Ich miejsca zajmą Polacy, którzy stracili swoją pracę lub wrócili z zagranicy. Ten trend będzie jednak przejściowy, a Ukraińcy wrócą do Polski.

W I kwartale 2020 roku pracownicy z Ukrainy pracowali w 35% dużych, 12% średnich oraz 10% małych firm. Zdecydowana większość pracodawców ma pozytywne lub neutralne nastawienie do Ukraińców – 89%. Negatywny stosunek zgłasza tylko 2% przedsiębiorców.

W badaniu „Barometr Polskiego Rynku Pracy” 72% pracodawców stwierdziło, że ukraiński pracownik jest tak samo kompetentny jak Polak. Wyżej te kompetencje oceniło 5% przedsiębiorców, a niżej – 14%. Warto przy tym zaznaczyć, że większość firm (70%) oferuje Ukraińcom stanowiska niższego szczebla. Jedynie co 5. zatrudniony pracuje na średnim lub wyższym szczeblu.

- Zatrudnienie pracowników z Ukrainy na stanowiskach niższego szczebla jest pochodną uproszczonej procedury zatrudniania. Kadra ze Wschodu na tzw. „oświadczeniu” może pracować w Polsce legalnie tylko przez pół roku. To zdecydowanie za krótki czas, żeby wdrożyć pracownika wyższego szczebla i w niego inwestować, dlatego niewielu pracodawców się na to decyduje. Sposób wydawania pozwoleń na pracę utrwalił model imigracji zarobkowej z Ukrainy jako krótkotrwały i zarobkowy, co z punktu widzenia wielu sektorów gospodarki nie jest optymalne. Nawet teraz, w pandemii widać, że w takich branżach, jak np. przetwórstwo, produkcja, logistyka Ukraińcy nadal są potrzebni i to nie tylko na pół roku – zaznacza Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

 

Więcej na ten temat: www.sadyogrody.pl