Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) ostrzega, że do 2030 roku powinno nastąpić ograniczenie światowych emisji gazów cieplarnianych co najmniej o 45% w stosunku do 1990 roku, a w połowie wieku niezbędne jest osiągniecie neutralności klimatycznej. Państwa rozwinięte, w tym należące do UE – także Polska, powinny te cele osiągnąć szybciej.

- Wydarzenia ostatnich miesięcy: niespotykanie głęboka susza przerwana przez gwałtowne ulewy powodujące błyskawiczne powodzie, huraganowe wiatry i trąby powietrzne niszczące dorobek życia wielu rodzin w całej Polsce, to tylko przedsmak tego, co może się stać, jeśli do połowy wieku nie osiągniemy neutralności klimatycznej. Już dziś Polki i Polacy płacą ogromną cenę za bezczynność rządu w tym zakresie. To wzrost umieralności z powodu stresu cieplnego i chorób przenoszonych przez wektory, to obniżenie bezpieczeństwa zdrowotnego, to wyższe ceny żywności, to osłabione bezpieczeństwo energetyczne. Dlatego polski rząd w nadchodzących latach musi podejmować wszystkie niezbędne działania i prace, aby cel osiągnięcia neutralności klimatycznej zrealizować – zaznacza prof. Zbigniew Karaczun z SGGW, ekspert Koalicji Klimatycznej.

Jak podają, obecne zobowiązania redukcyjne państw są̨ zbyt niskie. Choć zmiana klimatu dokonuje się na naszych oczach, a jej negatywne skutki są dla nas wszystkich ewidentne – to globalne emisje gazów cieplarnianych nadal rosną. Jednocześnie coraz bardziej kurczy się czas pozwalający na podjęcie skutecznych działań. Rok 2020 miał być momentem na przedstawienie przez państwa nowych planów w zakresie redukcji emisji (NDC), miał rozpocząć „dekadę ambicji”. Im później emisje gazów cieplarnianych zaczną realnie spadać, tym trudniejsze i bardziej kosztowne będą kolejne działania służące ich redukcji oraz adaptacji do zachodzących zmian.

Jak przypomina Koalicja, w listopadzie zeszłego roku ogłoszona została nowa strategia UE - Europejski Zielony Ład. Centralne miejsce w jej założeniach zajmuje ochrona klimatu. Jej wyrazem jest cel osiągnięcia zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 roku. Oznacza to konieczność podniesienia celu na rok 2030. Progresywne kraje UE proponują zwiększenie go co najmniej do 50-55%, przy obecnym poziomie 40%. Niestety, nawet to nie będzie wystarczające, aby zapobiec katastrofie klimatycznej. Nie jest też zgodne ze wskazaniami nauki. Dla zapewnienia takiej zgodności konieczne jest osiągnięcie przez UE neutralności klimatycznej już w roku 2040.

- Jeśli polski rząd nie poprze celu neutralności klimatycznej i nie zaakceptuje konieczności podniesienia celu na 2030 rok, możemy wiele stracić. Unijne fundusze będą prawdopodobnie w dużym stopniu powiązane z realizacją celów UE w tym zakresie. Odrzucając zobowiązania możemy przynajmniej częściowo utracić możliwość skorzystania z tych funduszy, co utrudni przeprowadzenie sprawiedliwej społecznie transformacji. Opóźnianie działań na rzecz klimatu może skutkować zmniejszeniem konkurencyjności naszej gospodarki, podczas gdy zaangażowanie w ograniczanie emisji może nam pomóc w tworzeniu nowych miejsc pracy. Jeśli na najbliższej Radzie Europejskiej premier Morawiecki nie przyjmie bardziej racjonalnego i konstruktywnego podejścia, może się okazać, że Polska zostanie w tyle za innymi krajami UE na własne życzenie – podkreśla Urszula Stefanowicz, ekspertka Koalicji Klimatycznej.