Zdaniem ministra rolnictwa wody pitnej wystarczy, ponieważ od początku roku udało się napełnić zbiorniki w 90 proc. Zapory zatrzymały w nich 485 milionów metrów sześciennych wody, co odpowiada 18-miesięcznemu zapotrzebowaniu Czech na wodę pitną.

- Z uwagi na suchą zimę, aktualna sytuacja nie jest zbyt korzystna. Grozi nam, że wkrótce mogą wysychać mniejsze cieki wodne - powiedział dziennikarzom Toman i ostrzegł, że w kraju może dojść do dalszych ograniczeń w korzystaniu z wody.

Chodzi o zakazy wykorzystywania wody do podlewania, mycia samochodów lub napełniania basenów - sprecyzował rzecznik resortu rolnictwa Vojtiech Bily.

- Niepokojące jest tempo wprowadzania ograniczeń. Wiosną 2019 roku nie było żadnych. Teraz, w różnej skali, mamy je już w 49 miejscach i będzie ich coraz więcej - tłumaczył.

Na całym terytorium Czech występuje susza glebowa, mająca wpływ na uprawy oraz na rozwój lasów. Według resortu rolnictwa spowoduje ona straty w produkcji rolnej na poziomie od 20 do 40 proc w porównaniu ze średnią z ostatnich pięciu lat. Jak informuje agencja CTK susza dotknęła także 80 proc. wód podziemnych. Niektórzy eksperci uważają, że tegoroczna susza w Czechach będzie najgorsza od 500 lat.