Dyrektor departamentu rolnictwa i obszarów rybackich Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku Jacek Jasiński powiedział we wtorek PAP, że przygotowywany projekt uchwały dotyczyć będzie nie depopulacji, a ograniczenia liczby (populacji) dzików "w celu wyeliminowania szkód łowieckich".

Jak dodał, na razie urząd nie ma jeszcze danych o tym, ile dzików należałoby odstrzelić, żeby do ograniczenia populacji spełniającego takie warunki doprowadzić.

Urząd Marszałkowski czeka w tej kwestii na dane od leśników i związku łowieckiego. Projekt uchwały na trafić pod obrady sejmiku na sesję 23 lutego. Wcześniej przygotowany dokument ma być jeszcze skonsultowany m.in. z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych i Polskim Związkiem Łowieckim.

W ubiegłym tygodniu minister środowiska Maciej Grabowski informował, że dotychczas w Podlaskiem w związku z ASF odstrzelono 9,4 tys. dzików, a do końca marca plany zakładają, że ma to być ok. 12 tys.

Pomysł, by całkowicie zlikwidować dziki w województwie podlaskim, pojawił się w ubiegłym tygodniu podczas spotkania w Białymstoku ministra rolnictwa Marka Sawickiego z rolnikami, od wielu miesięcy domagającymi się wyższych odszkodowań za szkody dzików w uprawach.

Rolnicy zwracają uwagę, że populacja tych zwierząt w Podlaskiem znacznie wzrosła wskutek ograniczeń w polowaniu na dziki, związanych z wykryciem ASF. To dotąd jedyne województwo, gdzie wykryto Afrykański Pomór Świń (ASF): zarówno przypadki u dzików, jak i ogniska tej choroby u świń.

Minister Sawicki zapowiedział wówczas złożenie na posiedzeniu Rady Ministrów wniosku o depopulację dzików w Podlaskiem. Kilka godzin później na konferencji w Warszawie sprecyzował, że to marszałek województwa musi wystąpić do sejmiku o zgodę na depopulację dzików na terenie woj. podlaskiego.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, to właśnie sejmik może podjąć decyzję o odstrzale, gdy zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym także gospodarki łowieckiej. W ustawie jest mowa o "działaniach mających na celu ograniczenie populacji".

Wcześniej sceptycznie o pomyśle depopulacji dzików wypowiedzieli się już naukowcy, Ministerstwo Środowiska, Lasy Państwowe, Polski Związek Łowiecki czy Podlaska Izba Rolnicza.

Przeciwko depopulacji dzików opowiadają się też organizacje ekologiczne. Przedstawiciele kilku z nich przekazali we wtorek do Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie swoje postulaty, m.in. pismo skierowane do ministra Sawickiego.

Adam Bohdan z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot poinformował PAP, że w piśmie podpisanym przez siedem organizacji ekolodzy podkreślają, że pomysł na odstrzał wszystkich dzików w Podlaskiem jest "szkodliwy dla środowiska naturalnego, nieuzasadniony ze względów ekonomicznych i przyrodniczych oraz niewykonalny w obecnych uwarunkowaniach".

Ekolodzy podnoszą również, że depopulacja jest niemożliwa do przeprowadzenia, bo do dzików nie wolno strzelać w parkach narodowych i na innych terenach chronionych. Podkreślono też, że zapomina się o tym, iż dziki - kojarzone ostatnio ze szkodami w rolnictwie - odgrywają ważną rolę w środowisku, m.in. spulchniają glebę, zjadają padlinę czy tępią szkodniki w drzewostanach. Powołano się przy tym na wyniki szeregu badań naukowych. "Dziki są największym sprzymierzeńcem lasu i leśników" - podkreślono.

Ekolodzy przypomnieli również, że żadnych efektów w zwalczaniu wirusa ASF nie przyniosła próba wybicia wszystkich dzików, która była przeprowadzona na Białorusi.

Postulują również, by zamiast zabijać dziki, przestać je dokarmiać. "Myśliwi, stosując rokrocznie odstrzał stabilizacyjny i intensywne dokarmianie, pobudzają do najwyższej wydajności mechanizmy rozrodcze populacji dzików. Zamiast strzelania - zaprzestać dokarmiania! Zamiast biernej bezradności - zastosować elektryczne pastuchy!" - napisali do ministra ekolodzy