Antonio Fonseca, lizboński ekspert w dziedzinie nieruchomości, przyznaje, że im bardziej przedłuża się koronakryzys, tym wolniej wyludnia się Alentejo, położony między Lizboną a Algarve rolniczy region kraju. Wskazuje, że jeszcze kilka miesięcy temu trend był odwrotny.

- Choć Alentejo nie uda się odebrać popularności turystycznej obszarom takim jak Algarve i Lizbona, to właśnie ten rolniczy region najbardziej skorzystał już na epidemii koronawirusa. Przybywa tu również coraz więcej osób, które w dobie telepracy zamierzają osiąść tu na stałe - powiedział Fonseca.

Specjalista ds. nieruchomości stwierdził, że dotychczas Alentejo był regionem dla "wymagających turystów", a także miejscem rozwijania "ekstrawaganckich i ciekawych" konceptów turystycznych, takich jak np. gospodarstwa agroturystyczne w pełni samowystarczalne czy pensjonaty działające jako ośrodki terapeutyczne dla uzależnionych od internetu i telefonów komórkowych.

- Podczas restrykcji w przemieszczaniu się podczas pierwszej fali epidemii wiosną tego roku wiele portugalskich rodzin zdecydowało się przenieść na stałe do Alentejo - dodał Fonseca.

Popularność Alentejo potwierdzają też dane Krajowego Instytutu Statystycznego w Lizbonie (INE), z których wynika, że właśnie ten dotychczas mało atrakcyjny region kraju cieszył się podczas lipca br. najmniejszym spadkiem liczby turystów.

Podczas gdy na portugalskim archipelagu Madery zanotowano o blisko 90 proc. mniej turystów niż we wcześniejszym roku, to w Alentejo spadek ten wyniósł niespełna 25 proc., czyli najmniej w skali całego kraju.