Rodzina Moskalików miała się wyprowadzić z Nart do 10 lipca. Nie zrobiła tego, bo nie odpowiada im mieszkanie socjalne zaproponowane przez gminę. Moskalikowie uważają, że jego standard "przypomina kurnik, nie dom", sami nie znaleźli ani mieszkania, ani stancji.

Wskazany teraz przez komornika termin tj. 16 września jest datą ostateczną - jeśli do tego dnia sami się nie wyprowadzą, komornik ich eksmituje przymusowo. Moskalikowie będą musieli zapłacić za koszty egzekucji komorniczej.

- To nie będzie tanie, my do tej pory wpłaciliśmy ok. 6 tys. zł w związku z postępowaniem komorniczym więc sądzę, że jak dojdzie do eksmisji Moskalików będzie to kosztowało pewnie ok. 10 tys. zł - powiedział Jemielita. Podkreślił, że mimo wszystko ma nadzieję, że do egzekucji nie dojdzie i Moskalikowie sami wyprowadzą się z Nart.

Komentując termin egzekucji Jemielita przyznał, że razem z Trawny sądzili, że "pójdzie to nieco szybciej", ale zastrzegł, że będą cierpliwie czekać na wydanie im domu w Nartach. Trawny chce go zburzyć i postawić w jego miejscu nowy.

Jeśli Moskalikowie nie wyprowadzą się dobrowolnie, ani nie wynajmą sobie lokum, komornik eksmituje ich do mieszkania wskazanego przez gminę Jedwabno - tego, którego nie chcą przyjąć.

Krystyna Moskalik odmówiła w poniedziałek rozmowy. Jej pełnomocnik Jerzy Erlik jest poza kancelarią i powiedział, nie zna jeszcze tego terminu. - Pani Moskalik mi też nie podała tego terminu, więc nie wiem, czy go zna - powiedział.

Erlik zabiegał w sądzie o wstrzymanie egzekucji komorniczej do czasu rozstrzygnięcia sporu sądowego Moskalików z Lasami Państwowymi - jego klienci chcą, by to Lasy, które przed laty ulokowały ich w domu w Nartach wskazały im nowe lokum. Sąd oddalił jednak tę prośbę. Termin procesu Moskalików z Lasami nie jest jeszcze wyznaczony.

Do Moskalików wybiera się dziś sołtys Nart Janusz Gębczyński, który chce ich namawiać do dobrowolnej wyprowadzki. - Powiem im, że pomogę w zorganizowaniu transportu, spraw organizacyjnych, będę ich wspierał psychicznie i postaram się wytłumaczyć, że opór nie ma tu sensu. Po co narażać się na koszty? Wiadomo, że muszą się wyprowadzić i już. Nie ma co walczyć z prawem - powiedział Gębczyński. Sołtys dodał, że Moskalikowie są swoją sytuacją "załamani" i dlatego nie chcą rozmawiać z mediami.

- Mówią, że za te pieniądze, które media wydały, żeby do nich przyjeżdżać, to by im już dwa pałace mogli kupić - powiedział Gębczyński.

Dom w Nartach pod Szczytnem, w którym teraz mieszkają Moskalikowie przed polskim Sądem Najwyższym odzyskała w 2005 roku mieszkająca od lat 70. w Niemczech Mazurka Agnes Trawny. Odzyskanie przez nią ojcowizny stało się symbolem niemieckich roszczeń w Polsce, konferencje w Nartach organizowali politycy, m.in. Jarosław Kaczyński.

Trawny wyjechała z Polski w czasie tzw. fali wyjazdów autochtonów do Niemiec. Mazurzy i Warmiacy postrzegani byli przez napływową ludność jako "Niemcy", często spotykały ich szykany ze strony władz. W zamian za paszport i zgodę na wyjazd Trawny oddała ojcowiznę tj. dom i ziemię na rzecz państwa, w zarząd przejęły je Lasy Państwowe.

Z powodu administracyjnego bałaganu ziemie i dom nie zostały jednak w księgach wieczystych wpisane jako własność Skarbu Państwa - przez wszystkie lata jako właścicielka figurowała Agnes Trawny. To było podstawą do ubiegania się przez Trawny odzyskania ojcowizny.

O eksmisji Moskalików i ich sąsiadów Głowackich z domu w Nartach olsztyński Sąd Okręgowy zdecydował w kwietniu ubiegłego roku. Wstrzymał jednak wydanie nieruchomości właścicielce do czasu zapewnienia rodzinom lokali socjalnych.

Głowaccy wyprowadzili się w marcu tego roku do mieszkania przyznanego przez gminę. Miesiąc później pełnomocnik Agnes Trawny złożył wniosek o egzekucję komorniczą wyroku wobec Moskalików.