Podejrzani ci zostali zatrzymani w środę przez CBA na polecenie Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie.

Wśród podejrzanych są właściciele nieruchomości, na które były wyłudzane dotacje: małżeństwo Michał i Anna O., dzierżawcy nieruchomości Jan B., Henryk B. oraz Katarzyna R.-K., czyli tzw. słupy oraz właściciele biura w Łańcucie, małżeństwo prowadzące obsługę przedsiębiorców - Ireneusz i Katarzyna P.

Jak poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Edyta Lenart podana kwota szkody prawie 9 mln zł wynika z obecnych zarzutów, ale zebrany już materiał dowodowy wskazuje, że zwiększy się ona.

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura informował w środę, że według CBA grupa wyłudziła nawet do 20-30 mln zł z płatności bezpośrednich do gruntów na szkodę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Według ustaleń agentów mogło dojść do wielu przestępstw korupcyjnych i innych prowadzących do strat Skarbu Państwa. Grupa oprócz unijnych dopłat bezpośrednich - dopłat do ziemi miała też wyłudzać dopłaty rolno-środowiskowe.

Wszystkim podejrzanym rzeszowska prokuratura okręgowa postawiła zarzuty oszustwa i wyłudzenia dotacji na podstawie nierzetelnych dokumentów, na szkodę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

W śledztwie ustalono, że przedsiębiorcy Michał i Anna O. w okresie od 2004 do 2016 roku współdziałając z innymi osobami wyłudzili dotacje unijne m.in. jako dopłaty dla terenów rolnych, na których produkcja rolna jest utrudniona. Mieli tego dokonać poprzez zawieranie fikcyjnych umów dzierżawy nieruchomości rolnych na podstawione osoby, czyli tzw. słupy.

Wprowadzili w ten sposób w błąd przedstawicieli powiatowych biur ARiMR co do rzeczywistego beneficjenta oraz uprawnień do wsparcia finansowego, przez co doprowadzili Agencję do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości.

CBA potwierdziło nieoficjalne informacje PAP, że chodzi o duże gospodarstwo rybackie na Podkarpaciu w Starzawie, tuż przy granicy z Ukrainą. Gospodarstwo ma ok 800 ha stawów.

Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im przestępstw i odmówili składania wyjaśnień. Za zarzucane im przestępstwo grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Lenart dodała, że w czwartek prokurator podejmie decyzję dotyczącą zastosowania środków zapobiegawczych wobec podejrzanych.

W środę rano agenci z rzeszowskiej delegatury CBA zatrzymali siedem osób podejrzewanych o wyłudzenia płatności rolnych na wielką skalę. Agenci przeszukali też 13 miejsc - mieszkania i biura zatrzymanych.

Według nieoficjalnych informacji to nowy sposób omijania prawa i uzyskiwania dotacji. Gospodarstwo fikcyjnie zostało podzielone na kilka mniejszych i na takie części tzw. słupy ubiegały się skutecznie o dopłaty do ziemi rolnej. Dotacje w sumie dawały znacznie wyższą unijną dopłatę - rzędu milionów złotych. Niewielkie kwoty miały zatrzymywać "słupy", prawie całe pieniądze trafiały do właścicieli - organizatorów "przekrętu".

Kaczorek powiedział PAP, że nie są wykluczone kolejne zatrzymania w tej sprawie i rozszerzenie listy zarzutów.(PAP)