Polska obiecała przekazać Republice Czeskiej listę firm, które mogły stosować sól przemysłową zamiast spożywczej - podało w czwartek czeskie ministerstwo rolnictwa. Dodało, że taką obietnicę uzyskało w Warszawie.

Minister rolnictwa Czech Petr Bendl w oświadczeniu przekazanym PAP podkreślił, że choć strona czeska uzyskała obietnicę przekazania listy spółek, to jednak minister nie może być z tej sytuacji zadowolony. "Oczekuję szybkiego przekazania obiecanych materiałów, gdyż nasza wizyta potwierdziła, iż strona polska posiada informacje, ale zwleka z ich przekazaniem" - poinformował Bendl.

Zaznaczył jednocześnie, że jeśli obietnica nie zostanie wypełniona w ciągu kilku dni, zwróci się do premiera Petra Neczasa, by omówił ten temat w czasie zbliżającego się spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. "Poza tym zamierzam daną kwestię poruszyć podczas najbliższego posiedzenia Rady Ministrów UE" - dodał Bendl.

Według informacji strony czeskiej z przedstawicielami polskiego ministerstwa rolnictwa spotkali się: wiceminister Martina Hlavaczek, szefowie Państwowej Inspekcji Rolniczej i Żywnościowej oraz Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej. Jak podkreśliło czeskie ministerstwo, przesłanie listy firm strona polska warunkuje zgodami ministerstw zdrowia i rolnictwa.

Na początku marca, po nagłośnieniu w Polsce afery ze sprzedażą dużych ilości soli przemysłowej, jako spożywczej minister Bendl ogłosił wstrzymanie importu soli z Polski i zażądał od strony polskiej szczegółowych informacji.

Centralne Biuro Śledcze i poznańska prokuratura ustaliły, że trzy firmy - dwie z województwa kujawsko-pomorskiego i jedna z woj. wielkopolskiego - mogły sprzedawać miesięcznie tysiące ton niejadalnej soli (będącej odpadem przy produkcji chlorku wapnia i używanej do posypywania zimą dróg), jako sól spożywczą. Proceder ten mógł trwać kilka lat. Sól trafiała głównie do odbiorców hurtowych, wytwórni wędlin, przetwórni ryb, mleczarni, piekarni, skąd w produktach mogła trafić do sklepów w całym kraju.

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu nie wyraziła zgody na opublikowanie list firm, które potencjalnie mogły używać niejadalnej soli.

Pod koniec marca Główny Inspektor Sanitarny poinformował, że państwowa inspekcja sanitarna przeprowadziła ponad 15 tys. kontroli ws. wprowadzenia do obrotu soli technicznej, jako spożywczej. Zabezpieczono ponad 550 ton soli. Badania wykazały, że tzw. sól wypadowa - sprzedawana, jako spożywcza nie jest groźna dla zdrowia, ale nie spełnia żadnych norm sanitarnych i nigdy nie powinna się znaleźć w obrocie spożywczym.

Komentarz redaktora:

Minęło kilka tygodni i już prawie nikt nie pamięta afery solnej, u nas w kraju. Jednak sąsiedzi są bardziej pamiętliwi i drążą temat. Czy słusznie? Może tak może nie. Zależy to od punktu widzenia. Najwyraźniej nasze społeczeństwo poczuło się usatysfakcjonowane zapewnieniami, że ta sól nie zagraża zdrowiu. Może i tak jest. Ale w takim razie jak rozumieć powtarzaną kwestię, chociażby powyżej: „Badania wykazały, że tzw. sól wypadowa - sprzedawana, jako spożywcza nie jest groźna dla zdrowia, ale nie spełnia żadnych norm sanitarnych i nigdy nie powinna się znaleźć w obrocie spożywczym”.  Przecież to jest „masło maślane”, bo albo coś jest jadalne dopuszczone do spożycia albo nie. Albo jest szkodliwe albo nie. A jak nie jest szkodliwe dla zdrowia to może trzeba zmienić normy sanitarne i dopuścić do spożycia sól odpadową jeżeli nie jest szkodliwe dla zdrowia. Będzie taniej! Gdzie tu logika?