AGROunia to nowa rolnicza organizacja, tworzona przez liderów Unii Warzywno-Ziemniaczanej z Michałem Kołodziejczakiem na czele, a znanej już z wielu akcji protestacyjnych przeprowadzonych w całym kraju. Jak w skrócie szef streścił cele i zamierzenia, powstający związek zjednoczyć ma rolników ze wszystkich regionów i wszystkich branży rolniczej produkcji, by wspólnie zawalczyć o interesy wsi i producentów rolnych.

- A czy potrzebny jest nam kolejny związek, skoro istnieje już takich organizacji kilkadziesiąt i żadna nie była dotąd w stanie realnie wpłynąć na sytuację rolnika? – to jedno z pytań, jakie padło na spotkaniu w Grabicy.

Według Michała Kołodziejczaka, stworzenie nowej rolniczej organizacji ma sens i jest dziejową koniecznością, bo to ostatni moment, by walczyć o przetrwanie polskiego rolnictwa. Ważne, by działać razem i dla wspólnego dobra rolników, a nie tylko na pokaz, by nie urazić władzy, która z budżetu łoży na działalność. AgroUnia ma być niezależną i transparentną w działaniu i finansowaniu organizacją, ale o jej sile stanowić musi masowe poparcie wśród rolników.

Póki co, Unia o takie poparcie zabiega i zaprasza do współpracy wszystkich rolników, bez względu na dotychczasową przynależność czy sympatie polityczne. Nie oznacza to jednak, by Unia miała „zasypiać gruszki w popiele”, czekając na wzrost popularności. Jednym z kolejnych kroków związku ma być próba rozliczenia obecnie działających związków rolniczych – zawodowych, branżowych i innych, tak z dokonań i wypełniania statutowych obowiązków, jak i wydatkowania otrzymywanych z publicznych środków dotacji. Kolejnym celem dla rodzącej się organizacji ma być przejęcie izb rolniczych. Takie działania zapowiedział lider Unii.

Na spotkanie w Grabicy, która stanowi stolicę „świńskiego zagłębia” w woj. łódzkim, Michał Kołodziejczak zaprosił producentów trzody z powiatów hajnowskiego na Podlasiu, oraz powiatów parczewskiego, lubartowskiego i bialskiego na Lubelszczyźnie, którzy na własnej skórze doświadczyli, jak wygląda walka z wirusem ASF. Goście opowiadali o działaniach służb weterynaryjnych w ich gospodarstwach, wsiach i gminach, i mieli do tych działań wiele zastrzeżeń. Opowiadali o trwających wciąż bataliach sądowych o wypłatę odszkodowań za wybite świnie, o nieprawidłowościach przy badaniu próbek, o świniach konających w wielogodzinnych męczarniach po „uśpieniu” środkiem stosowanym do eutanazji psów i kotów.

- We wsiach, gdzie rolnicy zamknęli się przed sąsiadami, myśląc że uratuje ich bioasekuracja, żadnej chlewni już nie ma. Młodzi wyjechali do pracy za granicę, a starzy o wznawianiu produkcji nie myślą, bo po co – stwierdził jeden z rolników z Podlasia.-Tam, gdzie ludzie się od siebie nie odwrócili, ale razem sprzeciwili, tam świnie wciąż się trzyma. I niech to będzie dla wszystkich morałem.
Zgromadzonych w świetlicy OSP Grabica rolników najbardziej jednak interesowała obecna, tragiczna sytuacja na rynku żywca – problemy ze zbytem tuczników i niskie stawki oferowane w skupach, których powodem w opinii producentów trzody jest niekontrolowany import z Belgii. Podnoszono w dyskusji propozycję organizacji protestów, by sytuacji tej przeciwdziałać. Padały m.in. pomysły blokad drogowych, pikiet pod centrami zachodnich sieci handlowych, czy blokowania magazynów tych spółek.

Michał Kołodziejczak zastrzegł, iż AGROunia dopiero powstaje i to m.in. od zgromadzonych na sali zależy, jakim poparciem i jaka siłą będzie dysponowała. Istniejąca zaś Unia Warzywno-Ziemniaczana z pewnością ewentualne akcje protestacyjne poprze i wspomoże, lecz z pewnością samych producentów trzody z powiatu piotrkowskiego nie wyręczy.

- Wy w dołku tkwicie od kilku tygodni, od kiedy ASF pojawił się w Belgii. Dla nas stawki spadły poniżej 4 zł już rok albo półtora temu, gdy pojawił się ASF i większość chlewni już stoi pusta. Narzekacie na kłopoty ze zbytem, bo duże ubojnie waszego żywca nie potrzebują. Ja mogę sprzedawać tylko do trzech zakładów i tam nie ma negocjacji cen. Zastanówcie się, jak długo wytrzymacie. Przestańcie myśleć, że problemy „małych chlewni” was nie dotyczą, bo to są problemy wszystkich. Wasze chlewnie też są małe, gdy porównać je z tymi na Zachodzie, które mają po 40 tysięcy świń – skwitował jeden rolników z Podlasia.

W spotkaniu wzięło udział ponad 200 rolników z regionu łódzkiego i nie tylko. Wielu z nich złożyło swój akces do AGROunii.