Do śmiertelnego potrącenia wózkiem widłowym doszło na placu rozładunkowym jednej z firm w Słupsku (woj. pomorskie) 9 października 2020 r. Trwały tam wówczas prace polegające na rozładunku ziemniaków z naczepy samochodu ciężarowego.

W związku z wypadkiem Prokuratura Okręgowa w Słupsku skierowała do miejscowego sądu rejonowego akt oskarżenia przeciwko 39-letniemu Adamowi L. i jego pracodawcy 49-letniemu Mirosławowi B.

- Prace przeprowadzał Adam L., który wykorzystywał do tego wózek widłowy. Rozładowując ziemniaki, przewożąc je w inną część placu, nie zachował należytej ostrożności w poruszaniu się tym wózkiem jako pojazdem mechanicznym, a następnie śmiertelnie potrącił przechodzącego tamtędy pieszego - pracownika innej firmy, który w tym samym czasie przebywał na placu rozładunkowym - poinformował prok. Wnuk.

Zaznaczył, że zgodnie z ustaleniami śledztwa Adam L. nie miał uprawnień i umiejętności do kierowania wózkiem widłowym. Ponadto przekroczył dopuszczalną prędkość przy jeżdżeniu nim, a także nie obserwował należycie drogi swojego przejazdu oraz nie ustąpił pierwszeństwa przechodzącemu tamtędy pieszemu, doprowadzając do jego śmiertelnego potrącenia. W chwili wypadku Adam L. był trzeźwy.

- Z pozostałych ustaleń postępowania wynika, iż Mirosław B. jako pracodawca Adama L. oraz właściciel wózka widłowego nie dopełnił szeregu ciążących na nim obowiązków, m.in. dopuścił do eksploatacji wózek widłowy bez otrzymania stosownej decyzji urzędu dozoru technicznego, nie zorganizował w sposób właściwy prac rozładunkowych przeprowadzanych przez Adama L. czy też nie określił instrukcji bezpieczeństwa przy pracach transportowych i rozładunkowych z wykorzystaniem wózka widłowego na placach rozładunkowych, przez co na niebezpieczeństwo wypadku przy pracy naraził nie tylko Adama L. ale i zmarłego mężczyznę, będącego pracownikiem innej firmy - podkreślił prok. Wnuk.

Jak podał rzecznik słupskiej prokuratury okręgowej, Adam L. częściowo przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa, w złożonych wyjaśnieniach m.in. potwierdził, że nie ma uprawnień do prowadzenia wózka widłowego. Natomiast Mirosław B. do zarzutów się nie przyznał. W wyjaśnieniach stwierdził m.in. że zatrudniając Adama L. zapewnił mu szkolenie w zakresie BHP oraz zapoznał z instrukcją stanowiskową.

Adam L. w przeszłości był karany sądownie za przestępstwo przeciwko mieniu. Mirosław B. natomiast dotychczas nie był karany sądownie.

Za popełnienie przypisanych oskarżonym przestępstw grozi odpowiednio kara do 8 oraz do 5 lat pozbawienia wolności.