Jak podkreślił Niemczuk w rozmowie z PAP, wirus "nie jest na razie niebezpieczny dla człowieka, ale biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w sezonie grypy ptaków i grypy ludzi połączonej z pandemią koronawirusa, zaleca się stosowanie środków ochrony indywidualnej" - podkreślił.

Zalecenie skierowane jest szczególnie do tych rolników, których drób został zaatakowany przez ptasią grypę. Obecnie w Polsce potwierdzono 15 ognisk.

Zaczęło się od powiatu siedleckiego. Teraz mamy nowe ogniska na terenie powiatu kaliskiego, gdzie jest dość duża koncentracja hodowli drobiu w systemie wielkotowarowym, jak również w powiecie sieradzkim, w województwach lubuskim i śląskim. Widzimy, że grypa ptaków występuje w kilku kluczowych obszarach - powiedział szef PIWetu.

Występujący obecnie w kraju wirus grypy ptaków to wariant H5N1.

To wirus, który dotychczas czasami występował na kontynencie europejskim i azjatyckim, jednak w znacznej mniejszości w porównaniu do sezonu ubiegłego czy też sezonu 2016-2017, kiedy dominował na kontynencie europejskim i w Polsce wirus H5N8 - zaznaczył prof. Niemczuk.

Podkreślił, że wszystkie odmiany wirusa są bardzo zjadliwe dla drobiu, dlatego choroba podlega obowiązkowi zwalczania, czyli okresowej likwidacji stad.

Instytut we współpracy z resortem rolnictwa i rozwoju wsi oraz inspekcją weterynaryjną opracował tzw. mapę ryzyka.

- To są miejsca, w których jest najbardziej uprawdopodobnione pojawienie się wirusa. Mamy dane związane z trasami przelotów dzikiego, wolno żyjącego ptactwa, jak również z położeniem dużych przestrzeni wodnych, na których takie ptactwo odpoczywa w trakcie przelotów, oraz innych kilka wskaźników - powiedział.

Miejsca te są wykazane na stronach Głównego Inspektoratu Weterynarii.

Niemczuk podkreślił, że wirus ptaków może przybrać charakter endemiczny, co oznacza, że nie będzie związany wyłącznie z okresowymi przelotami ptaków.

- Wskazuje na to doświadczenie z ostatniego roku, kiedy po raz pierwszy doszło do takiej sytuacji, że wirus grypy ptaków pozostał na kontynencie i zainicjował kolejną edycję grypy - powiedział.

W celu przeciwdziałania rozprzestrzenianiu sie wirusa PIWet prowadzi akcję szkoleń.

- Cyklicznie trzeba przypominać rolnikom, czym jest bioasekuracja i jak ona jest ważna, ponieważ wirus może być w otoczeniu każdego gospodarstwa w Polsce, biorąc pod uwagę fakt, że człowiek nie zapanuje nad trasami przelotów i nie ma na to żadnego wpływu. W związku z tym należy uznać, że cały nasz kraj jest zagrożony grypą ptaków. Dlatego tak wielką wagę przykładamy do przekazywania wiedzy dotyczącej bioasekuracji - podkreślił prof. Niemczuk.

Hodowcom drobiu zaleca się stosowanie odpowiednich środków minimalizujących ryzyko przeniesienia wirusa grypy ptaków, w tym m.in. zabezpieczenie paszy przed dostępem dzikich zwierząt, niekarmienie drobiu na zewnątrz budynków, w których zwierzęta są utrzymywane, oraz stosowanie odzieży i obuwia ochronnego w gospodarstwie.

Hodowcy powinni również informować o wszystkich swoich podejrzeniach odpowiednie osoby i instytucje: lekarza weterynarii prywatnej praktyki, urzędowego lekarza weterynarii, wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.

Jak powiedział szef Państowego Instytutu Weterynarii w Puławach, pojawienie się wirusa niesie ze sobą konsekwencje ekonomiczne dla budżetu państwa.

- Trzeba wypłacić odszkodowania rolnikom, ale jednocześnie kraj traci prawo eksportu pożywienia pochodzenia drobiowego w zależności od umów bilateralnych. Myślę w tej chwili wyłącznie o krajach azjatyckich, gdzie niestety nasi czołowi odbiorcy stosują odpowiedzialność całego kraju, a w związku z tym najczęściej w takich sytuacjach zamykany jest cały rynek na mięso pochodzenia drobiowego, chociaż negocjacje trwają - powiedział profesor.

W przypadku państw europejskich, które są członkami Unii Europejskiej, ograniczenie dotyczy wyłącznie obszarów, w których została stwierdzona grypa ptaków.