Minister Ardanowski mówił w Sejmie, że wprowadzenie spółdzielczości rolników w Polsce jest potrzebne. Dodał, że w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej, nie pełni ona takiej roli jak np. we Francji, Niemczech czy Włoszech. Tłumaczył to powojennymi wypaczeniami spółdzielczości w czasach PRL. Zaznaczył jednak, że przed wojną polska spółdzielczość była jedną z najlepiej zorganizowanych w Europie i np. Niemcy przyjeżdżali do nas, żeby się jej uczyć.

Jego zdaniem, obecnie jest potrzebne zachęcenie rolników do wspólnych działań. Jest to - jak zaznaczył - bardzo ważne, zwłaszcza w czasach dominacji wielkich koncernów produkujących żywność. - Tylko konsolidacja pozwoli rolnikom na konkurowanie w czasach globalizacji i dominacji pośredników - powiedział.

Nie zgodził się, że tylko zachęty finansowe mogą skłonić rolników do wspólnego działania. - Trzeba dotrzeć do ich świadomości, a nie tylko kusić kasą - mówił. Jak zauważył, w Polsce powstawały grupy warzywno-owocowe, które zakładano tylko po to, by mogły one korzystać z dotacji z UE. - Jak rozliczyły się, to okazywało się, że podmiot znikał - mówił.

Ardanowski zapowiedział, że w ciągu najbliższych miesięcy chce w Polsce zorganizować międzynarodową konferencję spółdzielczości rolniczej. - Przyjadą na nią rolnicy z innych krajów, którzy podzielą się swoimi doświadczeniami i wiedzą z naszymi - mówił.

Projekt opracowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zakłada m.in. zmniejszenie obciążeń podatkowych dla rolników zakładających spółdzielnie (np. obligatoryjne zniesienie podatku od nieruchomości). Spółdzielnie rolników będą też wspólnie planować i prowadzić produkcję oraz przetwórstwo produktów dostarczonych przez członków. Wspólnie będą również mogły przechowywać, konfekcjonować i standaryzować te produkty oraz prowadzić handel. Ponadto projekt zakłada, że spółdzielnie będą mogły upowszechniać wśród swoich członków korzystne dla środowiska metody uprawy, technologie produkcji i metody gospodarki odpadami.

Projekt ustawy o spółdzielniach rolników z poprawkami zgłoszonymi przez Sejm, wrócił do komisji rolnictwa i rozwoju wsi.