Szef MSWiA zwrócił uwagę w Polsat News, że protest rolników z AGROunii, który odbył się w środę, był legalny, w odróżnieniu od ich wcześniejszej demonstracji. - Ich wcześniejszy protest był protestem nielegalnym i muszą z tego powodu liczyć się z konsekwencjami - zaznaczył.

- Wczorajsza demonstracja była demonstracją legalną, spokojną, (protestujący) nie stanowili zagrożenia dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. Bo kiedy się w sposób nieodpowiedzialny, niezapowiadany, bez uzgodnienia, bez odpowiednich zgód pali opony na newralgicznym rondzie czy skrzyżowaniu dużego europejskiego miasta, kiedy spowoduje się zadymienie, kiedy zdezorientowani kierowcy mogą spowodować wypadek i jeszcze na dodatek niszczy się mienie publiczne, to jest to łamanie prawa. I ci, którzy uczestniczyli w tym łamaniu prawa, muszą liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z kodeksu karnego - mówił.

- Okazało się, że można, czyli pan Kołodziejczak i inni liderzy tego związku jak zderzyli się ze stanowczą reakcją policji, prokuratury - nie mnie oceniać, czy zostaną nałożone na nich odpowiednie kary, czy będą wyroki, bo o tym będzie decydował oczywiście sąd - no to poszli jednak po rozum do głowy i zorganizowali kolejną manifestację zgodnie z prawem i dopóki będą organizować oni czy inne organizacje demonstracje legalne to jedynym zadaniem policji będzie zapewnić bezpieczeństwo - dodał Brudziński.

Szef MSWiA zaznaczył też, że tego rodzaju protesty, choć uciążliwe dla mieszkańców, są zgodne z zasadami demokracji. - Zasługiwałbym na słowa krytyki, gdybym odmawiał prawa różnym grupom społecznym czy zawodowym do demonstracji - powiedział Brudziński. Podkreślił w tym kontekście, że policja w Warszawie okazała się profesjonalna i świetnie przygotowana. - Tu nigdy dosyć podziękowań warszawskim funkcjonariuszom, ale też policjantom w innych miastach - dodał.

Rolnicy zrzeszeni w AGROunii, którzy protestowali w środę w Warszawie, domagali się m.in. nałożenia na sklepy wielkopowierzchniowe obowiązku oferowania do sprzedaży produktów rolno-spożywczych z minimalnym udziałem 51 proc. produktów pochodzenia i produkcji krajowej, graficzne znakowanie produktów rolno-spożywczych flagą kraju pochodzenia, nałożenia na Rosję embarga na sprzedaż do Polski węgla kamiennego - do czasu zniesienia przez ten kraj ograniczeń w eksporcie polskich owoców i warzyw. Zamierzali również złożyć pismo w Ministerstwie Rolnictwa, ale nie zostali tam wpuszczeni.