Canberra stara się o wycofanie ponad 80-procentowych ceł, które Pekin nałożył na australijski jęczmień, twierdząc, że był on dotowany i sprzedawany po zaniżonych cenach.

Cła oznaczają praktyczne wstrzymanie handlu tym zbożem, który osiągał wcześniej wartość około miliarda dolarów rocznie. Przed wprowadzeniem taryf do Chin trafiało ok. 70 proc. australijskiego eksportu jęczmienia.

"Chiny zawsze stosowały środki handlowe w zgodzie z zasadami WTO. Wyrażamy ubolewanie nad wnioskiem Australii. Sprawa będzie prowadzona zgodnie z procedurami rozwiązywania sporów WTO" - oświadczył rzecznik chińskiego ministerstwa handlu na cotygodniowej konferencji prasowej.

Cła na jęczmień wpisują się w narastający spór polityczno-handlowy pomiędzy Pekinem a Canberrą. Chińskie władze nałożyły również cła antydumpingowe w wysokości 107-212 proc. na australijskie wino i wstrzymały import drewna oraz wołowiny od niektórych australijskich producentów, tłumacząc to wykryciem w towarze szkodników i błędnym etykietowaniem.

Komunistyczne władze ChRL ogłosiły w listopadzie długą listę zastrzeżeń w stosunku do rządu Australii, dotyczących między innymi wykluczenia chińskiego koncernu Huawei z budowy sieci 5G, zabierania głosu w kwestiach praw człowieka i apeli o niezależne dochodzenie w sprawie genezy koronawirusa SARS-CoV-2.