Spotkanie w Ełckim Centrum Kultury było w środę 4 marca jednym z kilku w różnych miastach województwa warmińsko-mazurskiego, w którym to regionie kandydat PiS od trzech dni prowadzi kampanię wyborczą. W spotkaniu wzięło udział ponad sto osób.

W swoim wystąpieniu Andrzej Duda powiedział m.in., że nie pamięta żadnych konkretnych działań w ostatnich latach urzędującego prezydenta, dotyczących kilku istotnych dziedzin życia społecznego i gospodarczego.

- Nic nie wiem o żadnej wizycie prezydenta w Brukseli, żeby walczyć o interesy polskich rolników (...); nic też nie wiem o tym, żeby prezydent walczył o to, żeby np. powstały bazy wojskowe wspólne, polsko-amerykańskie na terenie Polski. Nic nie wiem o tym, żeby walczył o twardą infrastrukturę natowską, czyli o obecność uzbrojenia państw NATO w Polsce, czyli żeby wzmacniać nasz potencjał obronny - mówił kandydat PiS. Dodał, że "nic nie słyszał" również o działaniach prezydenta na rzecz polskiej energetyki.

Duda podkreślał, że trzeba wzmacniać bezpieczeństwo Polski także poprzez "odbudowę polskiej armii". Pytał, co zrobił urzędujący prezydent Bronisław Komorowski, wcześniej minister obrony narodowej i marszałek Sejmu, gdy - jak to ujął - dokonywano "demontażu polskiej armii". - Bo najpierw zrobiono reformę, w wyniku której znaczna część polskiej armii zniknęła, a potem obcinano pieniądze na finansowanie polskiej armii, polskiego wojska, na poprawę jakości uzbrojenia, na modernizację - dodał kandydat PiS na prezydenta.

Oceniając ostatnie 25 lat w Polsce powiedział, że "są w Polsce ludzie sukcesu, którym się udało, uczciwie zapracowali na swój majątek", ale i bardzo wielu takich, którzy mówią, że żyje im się gorzej niż wcześniej. - Więc to nie jest tak, że 25 lat to w tym sensie ekonomicznym, gospodarczym, to był taki wielki sukces - mówił Duda.

Przekonywał, że "wielkim zadaniem", także dla prezydenta RP, jest odbudowa polskiej gospodarki po to, by "stworzyć ekonomiczną alternatywę dla życia na zachodzie Europy". - Dzisiaj Polska potrzebuje rzeczywiście 25 następnych lat, ale po to, żeby się odbudowywać, żeby się spokojnie rozwijać, żeby naprawiać Rzeczpospolitą, żeby młodzi ludzie tutaj zostali. Żebyśmy za tych 25 lat mogli powiedzieć, że nie straciliśmy młodego pokolenia - dodał.

- Polska potrzebuje dynamicznej, odważnej prezydentury, ale i rozważnej, a przede wszystkim sprawowanej w sposób godny, z myśleniem o sprawach społeczeństwa i sprawach państwa, i z odważnym reprezentowaniem Polski także na arenie międzynarodowej - mówił Duda. W jego ocenie, przez ostatnie pięć lat takiej prezydentury nie było.

Duda deklarował obronę "polskiej ziemi" i "polskich lasów". Zapowiedział m.in., że jeśli zostanie prezydentem, to - gdy Sejm nie zrobi tego wcześniej - przygotuje projekt ustawy "chroniącej obrót polską ziemią, sprzedaż polskiej ziemi" po 1 maja 2016 r. (wchodzą wtedy w życie nowe przepisy dotyczące obrotu ziemią rolną - PAP).

Odpowiadając na pytanie z sali dotyczące katastrofy smoleńskiej powiedział, że "sprawa jest niewyjaśniona". Mówił, że to kwestia nie tylko państwowa, ale i narodowa, a "Polska powinna zrobić wszystko, żeby tę sprawę wyjaśnić". - Wierzę w to, że tak się stanie, że ona będzie wyjaśniana spokojnie. Uważam, że trzeba nowej ustawy o prokuraturze, bo prokuratura działa fatalnie, o czym na przestrzeni ostatnich lat wielokrotnie się przekonaliśmy - dodał kandydat PiS na prezydenta. Jego zdaniem, w sprawie katastrofy w Smoleńsku trzeba też zabiegów dyplomatycznych - jak mówił - "realizowanych spokojnie, ale konsekwentnie".

Poza Ełkiem, Andrzej Duda miał w środę w województwie warmińsko-mazurskim spotkania wyborcze także w Gołdapi, Olecku, Piszu, Mrągowie i Szczytnie. Po spotkaniu w Ełku powiedział dziennikarzom, że są to "rozmowy o Polsce", o tym, jakie są oczekiwania i jaką ma wizję prezydentury.