Jak poinformował we wtorek szef Prokuratury Radom-Zachód Janusz Kaczmarek, do nieszczęśliwego zdarzenia doszło w poniedziałek po południu w Piastowie koło Jedlińska.

Mężczyzna na terenie własnej posesji próbował przeciąć piłą spalinową powalone przez silny wiatr drzewo. W tym czasie w pobliżu znajdował się 5-letni syn mężczyzny. W pewnym momencie chłopiec niepostrzeżenie wszedł do leja, który powstał po częściowo wyrwanym drzewie. -W chwili, gdy mężczyzna odciął wierzchołek, pień drzewa wrócił do pionu i przygniótł dziecko - przekazał prokurator.

Przerażony ojciec próbował najpierw sam usunąć drzewo, jednak było ono za ciężkie. Potem zatrzymał przypadkowo jadące drogą auto i poprosił o pomoc. -Próbowano przy użyciu liny holowniczej przyczepionej do samochodu przewrócić drzewo. Gdy to się nie powiodło ojciec piłą spalinową podciął korzenie, wtedy udało się przechylić drzewo i wyciągnąć dziecko - powiedział prok. Kaczmarek. Cała akcja trwała ok. 10 minut.

Chłopiec był nieprzytomny, nie oddychał. -Ojciec wraz z pomagającym mu mężczyzną prowadzili akcję reanimacyjną dziecka, która okazała się skuteczna, bo chłopiec odzyskał oddech - powiedział prokurator. Służby ratunkowe, które przejechały na miejsce, przejęły dalszą reanimację. 5-latek został przewieziony do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.

-Aktualnie stan chłopca jest stabilny. Dziecko przebywa na oddziale intensywnej terapii. Jest w śpiączce farmakologicznej - powiedział prokurator.

Ojciec dziecka bezpośrednio po zdarzeniu był zbadany pod kątem zawartość alkoholu w organizmie. Badania wykazały, że był trzeźwy.

Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. -Ojciec został przesłuchany w charakterze świadka i przedstawił okoliczności nieszczęśliwego zdarzenia. Obecnie trwają przesłuchania kolejnych świadków. Prokuratura czeka także na uzyskanie dokumentacji medycznej ze szpitala - powiedział szef prokuratury.