- Historia stadniny jest także historią Polski, jest doskonale wkomponowana w jej losy, a te losy były bardzo burzliwe (…) Konie w tych trudnych losach Polski ginęły, ale udawało się tę hodowlę odbudowywać - powiedział prezes janowskiej stadniny Sławomir Pietrzak.

Stanina położona wśród malowniczych łąk, kilka kilometrów od rzeki Bug (stanowiącej obecnie granicę Polski z Białorusią), słynie głównie z hodowli koni czystej krwi arabskiej. Są tu też hodowane, mniej znane w świecie, konie angloarabskie.

W starym parku na terenie stadniny znajduje się zabytkowy XIX-wieczny zespół stajni, z których najstarsze: "Zegarowa" z 1848 r. oraz "Czołowa" z 1841 r. zaprojektowane zostały przez słynnego architekta Henryka Marconiego.

Stadnina powstała w celu odbudowy pogłowia koni, które - jak mówi Pietrzak - po wojnach napoleońskich w Polsce i w wielu krajach Europy było niemalże doszczętnie zniszczone. Zorganizowanie - jak wtedy nazwano - rządowego stada, było możliwe na mocy dekretu cara Aleksandra I, wydanego w 1816 r., o co wnioskowała do cara ówczesna Rada Administracyjna Królestwa Kongresowego. W następnym roku - 17 maja 1817 r. zapadła decyzja, aby stadninę umieścić właśnie w Janowie Podlaskim.

Na mocy dekretu cara pierwszym dyrektorem stadniny został Aleksander hrabia Potocki - ówczesny wielki koniuszy koronny. Wydelegował on lekarza weterynarii Jana Ritza do Moskwy, do stajen carskich po ofiarowane przez cara konie do rozpoczęcia hodowli. "Trwało to niemalże pół roku, ponieważ konie wędrowały pieszo z Moskwy do Janowa i tutaj przybyły dokładnie 18 grudnia 1817 r., stąd też taką datę przyjmuje się za początek stadniny" - dodał Pietrzak. Przyprowadzono wtedy 54 ogiery, 100 klaczy i 33 konie trzyletnie.

Od 1822 r. car nałożył obowiązek dostarczania do stajni carskich najlepszych koni wyhodowanych w janowskiej stadninie. "Wtedy hodowane konie były w typie koni wierzchowych z przeznaczeniem dla wojska" - zaznaczył Pietrzak.

Dwa powstania narodowe - listopadowe i styczniowe, potem dwie wojny światowe miały istotny wpływ na losy i kondycję stadniny. "Zdarzało się, że stadnina musiała się reaktywować niemalże od zera, dlatego że konie ginęły, albo jak w 1915 r., gdy wywiezione zostały do guberni charkowskiej i już nie wróciły" - zaznaczył Pietrzak.

W okresie II Rzeczypospolitej stadnina w Janowie Podlaskim została odtworzona, a pochodzące z niej konie służyły do masowej hodowli dla potrzeb polskiej kawalerii.

Po wybuchu II wojny światowej, po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej we wrześniu 1939 r., większość janowskich koni zaginęła, stadnina została zrabowana i zniszczona. Potem w czasie okupacji niemieckiej odbudowano hodowlę. W latach 1940-44 komendantem stadniny był znawca koni Hans Felgibel.

Kiedy zbliżał się front wschodni w lipcu 1944 r. Niemcy rozpoczęli ewakuację koni. Najpierw zostały one przetransportowane koleją w okolice Drezna, gdzie stały do lutego 1945 r. Dalsza ewakuacja stadniny odbywała się pieszo do Torgau nad Łabą, skąd w marcu konie zostały przetransportowane koleją do majątku Nettelau, położonego na południe od Kilonii.

Wywieziony wtedy do Niemiec jeden z doskonałych ówczesnych ogierów Witeź II, został zabrany do Stanów Zjednoczonych przez gen. George'a Pattona. "Z jednej strony był to uszczerbek dla stadniny, ale z drugiej strony ten ogier Witeź II rozsławił polską hodowlę w Stanach Zjednoczonych i to bardzo poważnie przyczyniło się do tego, że kupcy amerykańscy zaczęli przyjeżdżać po konie arabskie właśnie do Janowa" - powiedział Pietrzak.

Z Kilonii konie wróciły do Polski w 1946 r., a od 1950 r. kilkadziesiąt z nich znowu znalazło się w Janowie, gdzie odbudowano zniszczone stajnie. Stadnina od tamtego czasu systematycznie się rozwija aż do czasów współczesnych.

Od wielu lat miłośników koni przyciąga do Janowa organizowane tu rokrocznie Święto Konia Arabskiego, podczas którego odbywa się m.in. Narodowy Pokaz Koni Arabskich oraz aukcja "Pride of Poland". Prezentowane są wtedy konie ze stadniny w Janowie Podlaskim ale też w Michałowie i Białce. Tegoroczne Święto odbędzie się w dniach 11-14 sierpnia.