Ubiegły rok nie był zły dla eksporterów polskiej żywności. Mimo utraty rynku rosyjskiego, zwiększyliśmy sprzedaż na rynku krajowym oraz eksport do krajów unijnych, a nasi przedsiębiorcy aktywnie poszukują nowych rynków zbytu - powiedział podczas debaty Lucjan Zwolak, zastępca prezesa Agencji Rynku Rolnego (ARR). Jak dodaje, optymistycznym sygnałem jest to, że maleje zainteresowanie mechanizmami wsparcia dla eksporterów, np. dla producentów owoców i warzyw dotkniętych rosyjskim embargiem. - Zakładamy, że sprawdzi się stare przysłowie, że „co nas nie zabije, to na wzmocni" - dodał Lucjan Zwolak.

Podczas debaty zastanawiano się nad perspektywą rozwoju eksportu na rynek chiński, który jest ogromnie chłonny, i który staje się rynkiem konsumentów. Adam Manikowski, wiceprezes ds. operacyjnych Tesco Polska potwierdził, że już kilkanaście kontenerów z polską żywnością pojechało do Chin, a także innych krajów Azji Wschodniej, gdzie trafiło do sklepów Tesco. - Chińscy konsumenci bardzo pozytywnie oceniają produkty z Polski, ponieważ jest to żywność z Unii Europejskiej, która ma renomę wysokojakościowej i bezpiecznej. Polscy eksporterzy maja ogromną szansę powodzenia w Chinach - dodał Manikowski.

Jednym z perspektywicznych rynków, na których polscy eksporterzy szukają zbytu jest także Afryka. - Zanim Rosja wprowadziła embargo, szukaliśmy nowy rynków. Skupiliśmy się na Afryce, której jestem wielkim entuzjastą - mówi Witold Karczewski, prezes firmy Contractus, a także prezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku. Jak dodaje, są ogromne szanse rozwoju na tym rynku - można tam eksportować nie tylko surowce i półprodukty, ale także żywność przetworzoną. Jest to jednak rynek kapryśny, nad którym trzeba ciężko pracować.

Zdaniem Witolda Karczewskiego, nie możemy całkowicie skreślać Rosji. - Powinniśmy za wszelka cenę zostawiać przyczółki na rynkach wschodnich, ponieważ są to rynki ze stałym potencjałem. One kiedyś się otworzą dla polskiej żywności. Musimy operować na wielu rynkach i wielu płaszczyznach - inaczej sobie nie poradzimy - komentował Witold Karczewski.

Obecna sytuacja polityczno-gospodarcza nie odbiła piętna na działalności grupy Mokate. A to właśnie dlatego, że - jak tłumaczył Adam Mokrysz, członek zarządu, firma stawia na nowe możliwości, dywersyfikację rynków zbytu. - Warto grać na wielu płaszczyznach i wykorzystywać wszystkie możliwości, które daje nam rynek - dodaje. I podkreśla, że Mokate stawia na eksport produktów markowych i to jest właśnie przyszłość eksportu polskiej żywności.

- Długofalowo - jako polska gospodarka - powinniśmy nie wygrywać ceną, ale jakością, know-how i innowacyjnością. Mamy ku temu zasoby i kompetencje. Zawsze ktoś będzie tańszy, a nam chodzi o perspektywę, o budowanie biznesu - komentował Adam Mokrysz.

Zgodził się z nim Krzysztof Pawiński, prezes grupy Maspex Wadowice, firmy, która od lat sukcesywnie rozwija eksport i posiada kilka oddziałów w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

- Ostatnie miesiące były dla nas wymagające, ponieważ eksportujemy produkty na Ukrainę, a także prowadzimy biznes przetwórczy pod Moskwą. Biznes w Rosji jest nadal ok, ale tylko w rozliczeniu rublowym - dodał Pawiński. Jak potwierdził, embargo nie spowodowało przerw w pracy rosyjskiego zakładu, ponieważ o ile zablokowano eksport jabłek, o tyle wwóz zagęszczonych soków owocowych nie został wstrzymany. - W Rosji cierpimy jedynie z powodu dewaluacji rubla - jak wszystkie firmy na tym rynku oraz wszyscy konsumenci - dodał prezes Maspeksu.

Potwierdził, że ceny żywności w Rosji, a co za tym idzie podstawowe wydatki, zwiększyły się o 20-30 proc., przy tej samej ilości gotówki, którą dysponują obywatele i to oni najbardziej tracą na polityce sankcji.

Krzysztof Pawiński podjął także wątek protekcjonizmu w Europie. - nie możemy pozwolić na rozprzestrzenianie się tego zjawiska, ponieważ szkodzi ono wszystkim uczestnikom rynku ze wszystkich krajów. Musimy być adwokatami wolnego rynku i przeciwstawiać się protekcjonizmowi, który jest rozpaczliwą próba zachowania rynku prowadzącą do nikąd - komentował Pawiński.

- Mniej polityki, więcej biznesu! - apelował.