O zgodę odstrzał bądź na zabicie żubrów za pomocą środków farmakologicznych wnioskowała Podlaska Izba Rolnicza. Motywowała to rosnącymi szkodami w uprawach.

W piśmie GDOŚ czytamy, że będzie można odstrzelić do 5 osobników na terenie gmin w obrębie Nadleśnictwa Browsk; do 7 żubrów w obrębie Nadleśnictwa Hajnówka i do 8 osobników bytujących też na terenie gmin wchodzących w obręb Nadleśnictwa Bielsk.

Zgoda na eliminację żubrów będzie obowiązywać do końca marca 2019 roku. W decyzji czytamy, że w pierwszej kolejności będą zabijane osobniki poważnie chore np. na choroby zakaźne, poważnie ranne lub w bardzo złej kondycji, agresywne, a w dalszej kolejności osobniki wyrządzające uporczywe szkody w gospodarce rolnej lub innych rodzajach mienia.

Wnioskodawcy, czyli Podlaska Izba Rolnicza wskazała, że szkody wyrządzane przez żubry w uprawach rolnych z roku na rok rosną. Od lat najwięcej szkód żubry wyrządzają w województwie podlaskim, gdzie wartość odszkodowań wzrosła niemal pięciokrotnie (z 337,4 tys. zł w 2013 roku do ponad półtora miliona złotych w 2016 roku).

Rzeczniczka GDOŚ Monika Jakubiak-Rososzczuk zapewniła, że Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, wydając zgodę za eliminację żubrów, każdorazowo korzysta z opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Sprawdzane są też alternatywne rozwiązania, np. możliwość odłowu i przetransportowania żubrów w inne miejsce.

Profesor Wanda Olech z SGGW wyjaśniła w rozmowie z PAP, że przesiedlenie żubrów w inne miejsce nie jest łatwe, m.in. dlatego, że trzeba przygotować odpowiednie siedlisko, a to trwa nawet kilka lat.

- W zeszłym roku osiągnęliśmy rekord rocznego wywozu żubrów za granicę, były to 24 osobniki. Pewnie na tym poziomie będziemy chcieli się trzymać przez najbliższe dwa, trzy lata. Eksport żubra za granicę nie jest jednak łatwy m.in. dlatego, że jest to kosztowane, trzeba zdobyć odpowiednie pozwolenia na transport, obce państwo musi też chcieć przyjąć takie zwierzęta. Jeśli chodzi o Polskę, to w zeszłym roku wypuściliśmy żubry w Nadleśnictwie Żednia w południowej części Puszczy Knyszyńskiej, na początku kwietnia żubry trafią też do Puszczy Augustowskiej. Nie wystarczy jednak złapać żubra i wywieść go w inny rejon Polski. Trzeba najpierw przygotować siedlisko, stworzyć śródleśne łąki czy wodopoje, a to trwa kilka lat. Należy też przygotować miejscową ludność na to, że ich nowymi sąsiadami będą żubry - wyjaśniła profesor.

Olech dodała, że mimo iż co roku GDOŚ wydaje zgodę na odstrzał kilkudziesięciu żubrów, to nie zagraża to populacji, stada się powiększają.

Według danych Dyrekcji w 2014 roku wydano zgodę na eliminację maksymalnie 75 osobników (odstrzelono 29 sztuk). Rok później zgodę wydano na odstrzał 36 osobników (odstrzelono 25), a w 2016 r. było to 88 żubrów, z czego wyeliminowano 46 osobników. W ub.r. GDOŚ wydał zgodę na odstrzał maksymalnie 60 żubrów. Na razie nie ma jeszcze informacji na temat realizacji pozwoleń.

- Żubr to duże zwierzę, które wymaga dużej ilości pokarmu i terenu. Tam gdzie obecnie żyją te zwierzęta, czyli np. w Puszczy Białowieskiej kończy się pojemność środowiska, zwierzęta te coraz częściej powodują szkody w uprawach bądź mogą powodować coraz więcej wypadków komunikacyjnych. W Puszczy Boreckiej, gdzie prowadzone są odstrzały, zwierzęta te trzymają się wewnątrz kompleksu leśnego i nie ma ani szkód w rolnictwie ani kolizji. Obecnie w Polsce żyje 1800 żubrów, to o połowę więcej niż 15 lat temu - dodała profesor.

Według danych GDOŚ na koniec 2017 roku w Polsce żyło ponad 1800 żubrów, w tym ok. 1600 na wolności oraz ponad 200 w hodowlach.