Obrońcy praw zwierząt udali się tam w asyście policjantów i inspektorów weterynarii po zgłoszeniu od mieszkańców wsi. Alarmowali oni, że zwierzęta trzymane są we wspomnianym gospodarstwie w skandalicznych warunkach i bez dostępu do wody, mimo panujących upałów.

Na miejscu okazało się, że doniesienia nie były przesadzone. W gospodarstwie znajdowało się ponad 400 kur, świnie, świniodzik, indyki, kaczki i 5 psów. Zwierzęta utrzymywane były w opłakanych warunkach. Na terenie posesji znaleziono kilka sztuk padłego drobiu, które rozszarpywały psy. W stajni w zwałach nieuprzątanego obornika stały trzy konie. Kolejne trzy znaleziono w zaroślach za płotem, bo gospodarz chciał je ukryć przed inspekcją. Cała posesja przypominała zaś raczej śmietnisko.

Żadne ze zwierząt nie zostało zgłoszone do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii i nigdy nie przechodziło badań. Psy nigdy nie były szczepione przeciwko wściekliźnie. Konie miały zaś paszporty, ale na poprzedniego właściciela. Właściciel nie posiadał dokumentów potwierdzających ich nabycie.

Inspektorzy TOZ zwrócili się do Urzędu Gminy w Rudnikach o odebranie zwierząt właścicielowi i złożyli do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstwa znęcania się nad zwierzętami poprzez utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa. Osobne postępowanie wszczął również Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Oleśnie, który nie wyklucza skierowania sprawy do prokuratury. Co ciekawe, jak donoszą obrońcy zwierząt, kilka dni wcześnie gospodarstwo wizytowali urzędnicy z Urzędu Gminy, ale żadnych nieprawidłowości nie stwierdzili.

Zgodnie z kodeksem za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat, a w przypadku szczególnego okrucieństwa nawet 5 lat. Sąd może również nałożyć karę finansową w wysokości do 100 tys. zł.