Burze pojawiły się około godziny 15. Opady deszczu były rzęsiste. Kanalizacja nie była w stanie odprowadzić tak dużych ilości wody, przez co w niektórych miejscach w Żywcu ulice zamieniały się z potoki. Tworzyły się też niewielkie rozlewiska.

- Strażacy otrzymali ok. 50 wezwań. To wszystko efekt obfitych opadów. Napłynęły zgłoszenia o podtopionych piwnicach, a także niedrożnych przepustach, co powodowało, że woda miejscami występowała na drogi. Burze dały się we znaki w Żywcu, Milówce, Ciścu i Gilowicach - powiedział Tomasz Kołodziej.

Spadł też grad o średnicy niespełna 2 cm.

Burze z Żywiecczyzny przemieściły się w rejon Wadowic. Lokalne media informowały, że grad spadł w Targanicach koło Andrychowa.