Jak poinformował portal "El Foro de Ceuta", od kilku tygodni przedstawiciel ONZ ds. ubóstwa i praw człowieka Olivier De Schutter apelował do władz hiszpańskich oraz do wspólnoty międzynarodowej w sprawie bardzo złych warunków, w jakich żyją sprowadzani do zbiorów truskawek imigranci.

Przed wydaniem przez władze Hiszpanii zgody na budowę obozu, który powstanie w prowincji Huelva, De Schutter alarmował, że "miejsca i warunki, w których żyją imigranci na plantacjach truskawek, są nędzne, co może prowadzić do przypadków śmierci". Wyjaśnił, że większość z tych osób została pozbawiona dostępu do wody i elektryczności.

Przedstawiciel ONZ przypomniał, że trzy miejsca, w których mieszkali pochodzący z zagranicy zbieracze truskawek, spłonęły w ostatnich tygodniach w pożarach. De Schutter oskarżył też lokalne władze o zignorowanie informacji, że "170 pracowników zarobkowych żyje w nieludzkich warunkach".

Belgijski prawnik przypomniał, że przez ponad miesiąc jego wcześniejsze apele o zapewnienie godnych warunków mieszkaniowo-sanitarnych były ignorowane także przez rząd Hiszpanii.

"To bardzo poważny problem humanitarny, który dotychczas był lekceważony" - powiedział De Schutter, ujawniając, że wśród zawiadomionych przez niego instytucji hiszpańskich jest rzecznik praw obywatelskich.

Według hiszpańskich mediów wśród imigrantów pracujących na plantacjach truskawek w Andaluzji przeważają obywatele Maroka, głównie kobiety.

Marcin Zatyka