Jak informuje Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi, CBŚP zatrzymało 4 osoby do sprawy nadzorowanej przez Prokuraturę Krajową, a dotyczącej zorganizowanej grupy przestępczej. Jej członkowie udzielając wysoko oprocentowanych i krótkoterminowych pożyczek, przejmowali nieruchomości stanowiące zabezpieczenie spłaty.

"Według śledczych, rola tych osób mogła być związana z obsługą prawną transakcji, a ponadto część podejrzanych mogła pełnić funkcję tzw. „naganiaczy”. W całej sprawie śledczy badają 150 transakcji dotyczących nieruchomości, a także występuje już 15 osób podejrzanych." - czytamy w komunikacie.

Śledztwo w tej sprawie prowadzą policjanci Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji w Łodzi,  pod nadzorem Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku. Zatrzymane 4 osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a 3 z nich zarzuty zawarcia umowy pożyczki, wykorzystując przymusowe położenie innych osób, tak zwanego wyzysku kontrahenta, oraz oszustw. Jednej osobie przedstawiono zarzut niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Funkcjonariusze w ramach działań dokonali przeszukań miejsc zamieszkania i pobytu podejrzanych. Zabezpieczyli sprzęt elektroniczny oraz dokumentację, która będzie poddana szczegółowej analizie przez śledczych. Zabezpieczono także mienie podejrzanych w kwocie 600 tysięcy złotych, a 3 osoby decyzją sądu zostały zostały tymczasowo aresztowane.

Wspomniane zatrzymania są kontynuacją działań w sprawie, o której głośno było w listopadzie ubiegłego roku. Łącznie w całym postępowaniu występuje już 15 podejrzanych. W ramach śledztwa badanych jest ponad 150 transakcji dotyczących nieruchomości. 

Z ustaleń śledczych wynika, że członkowie tej grupy działali w latach 2010-2015 na terenie niemal całego kraju. Wyszukiwali osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej i oferowali im pożyczki na wysoki procent i z krótkim terminem spłaty. Były to kwoty od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, a czas na ich spłatę wynosił od kilku miesięcy do roku. Pożyczkobiorcom często jednocześnie obiecywano pomoc w uzyskaniu normalnych kredytów w komercyjnych bankach.

Umowy były tak skonstruowane, że pożyczkobiorcy nie mieli świadomości, iż mogą stracić swoje nieruchomości stanowiące zabezpieczenie pożyczek. Wartość nieruchomości stanowiących zastaw najczęściej kilkukrotnie przekraczała wartość pożyczki. Kwoty w umowach często różniły się od sum, które faktycznie otrzymywali pożyczkobiorcy. W dodatku nie wiedzieli oni, że muszą jeszcze zapłacić słone prowizje. Gdy dłużnik spóźniał się ze spłatą, lichwiarze występowali do sądu i przejmowali nieruchomości. Były to mieszkania, domy, ale i całe gospodarstwa wraz z gruntami.

Sprawa wciąż jest rozwojowa. Wraz z kolejnymi zatrzymaniami rośnie również lista oszukanych w ten sposób osób.