Rolnicy między godz. 10 a 12 zablokowali dziś przejście dla pieszych na „krajówce” w Warcie. Tym razem kierowcy boleśniej odczuli utrudnienia, bo protestujący przez pół godziny maszerowali po pasach, robiąc jedynie krótkie pauzy, by przepuścić samochody. Równie lub bardziej dokuczliwe mogą okazać się protesty zaplanowane na najbliższy piątek, gdyż odbywać się będą nie tylko na ruchliwej trasie nr 12 w Błaszkach, ale i drodze krajowej nr 25 w Skalmierzycach, między Kaliszem a Ostrowem Wielkopolskim.

Blokada w Wielkopolsce to efekt przyłączenia się do sieradzkich producentów rolników z powiatu ostrowskiego. Z Unią Ziemniaczano-Warzywną współdziałają też rolnicy z powiatów łęczyckiego i wieluńskiego w woj. łódzkim, ale sygnały poparcia płyną już z całego kraju. W czwartek na godz. 13 protestujący producenci warzyw i ziemniaków zaproszeni zostali na rozmowy w ministerstwie rolnictwa w Warszawie. Od ich rezultatów uzależniono organizację kolejnych protestów i ewentualne zaostrzenie akcji. –Jeśli nasze postulaty trafią w próżnię i resort nie wykaże woli działania, wyjedziemy na drogi traktorami – uprzedza Piotr Łuczak, wiceprzewodniczący Unii.

Rolnicy domagają się od rządu natychmiastowych działań w celu zablokowania niekontrolowanego importu ziemniaków i warzyw, które zalewają rynek i uniemożliwiają zbyt krajowej produkcji. Temu celowi służyć mają zaostrzone kontrole podmiotów importujących warzywa pod kątem realizowanych umów, jak i wzmożone kontrole fitosanitarne sprowadzanych produktów. Według polskich producentów większość sprzedawanych obecnie w marketach warzyw pochodzi spoza naszego kraju, a nawet spoza UE, choć często sprzedawane są jako polskie warzywa.

Producenci domagają się także unormowania stosunków z Rosją, w celu otwarcia wschodnich rynków zbytu i poszukiwania nowych odbiorców dla polskiego eksportu. Jednym z postulatów jest umożliwienie eksportu również polskich ziemniaków, dla których unijne rynki są dziś zamknięte. Żądają także ingerencji państwa w kwestii rażących dysproporcji cenowych. Oferowane polskim rolnikom stawki skupu nie pokrywają nawet kosztów produkcji, tymczasem konsumenci muszą za te same produkty płacić w sklepach nawet kilkunastokrotność tych cen.

Rolnicy uważają, że występują nie tylko w obronie własnych interesów, ale walczą również o interes polskiego konsumenta, który zmuszony jest przepłacać, a otrzymuje zwykle towar kiepskiej jakości z importu, który nie spełnia norm. Żądają, by krajowe warzywa i ziemniaki były oznaczane na etykietach, jako produkt polski, a państwo właściwie zajęło się ich promocją.