Choć dopiero dziś zaczyna się astronomiczna wiosna, strażacy w całym kraju już drugi tydzień zmagają się z plagą wypalania traw. Zjawisko to ma największe rozmiary przybiera we wschodnich regionach kraju.


Strażacy z powiatu tarnobrzeskiego na Podkarpaciu w ciągu ostatnich dni odnotowali kilkanaście interwencji związanych z płonącymi trawami. W ubiegłym tygodniu gasili m.in. 1,5 hektara nieużytków w gminie Grębów i pół hektara suchych traw w Porębach Furmańskich. Pożarnicy załamują ręce, bo wygląda na to, że apele o zaprzestanie wypalania traw do ludzi najwyraźniej nie trafiają. Jak przypomina portal Echo Dnia, w tym samym rejonie w 2018 roku wskutek celowego podpalenia nieużytków spłonęło w efekcie 5 hektarów lasu i około 55 hektarów pastwisk. Z pożarem walczyło 13 jednostek strażaków i dwa samoloty gaśnicze. Tymczasem 40 arów nieużytków spłonęło znów w niedzielę, we wsi Zabrnie, w gminie Grębów.


56 pożarów traw tylko w trzy dni – od poniedziałku do środy - odnotowano również w powiecie kieleckim, w woj. świętokrzyskim. Od początku roku kieleccy strażacy byli wzywani do prawie 100 interwencji tego typu – informuje Echo Dnia. W powiecie skarżyskim tylko wczoraj strażacy czterokrotnie gasili suche trawy. Walczyli również z pożarem trzcin i nieużytków wokół zalewu w Suchedniowie.

W miniony czwartek doszło również do pożaru lasu niedaleko miejscowości Stanisławów, w gminie Odrzywół na Mazowszu. Strażacy walczyli z żywiołem ponad godzinę. Spłonęły 2 ary poszycia a  przyczyną pożaru było według pożarników podpalenie.


Wypalanie traw jest na mocy prawa w naszym kraju zabronione, za wykroczenie takie grozi kara grzywny do 5 tysięcy złotych. Jeśli zaś podpalenie traw spowoduje zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, podpalaczowi grozi nawet 10 lat więzienia.