W sobotę w Polskim Radiu komendant główny Państwowej Straży Pożarnej był pytany m.in. o problem wypalania traw, które powoduje liczne pożary. 

– Trudno mi jest znaleźć jakieś sensowne uzasadnienie tych działań. Zawsze zastanawiałem się wcześniej, że to wynika z jakiejś tradycji, ale już tyle zrobiliśmy w tym zakresie; tyle edukacji, rozmów, apeli, ale cały czas te rzeczy niestety się dzieją – odpowiedział Bartkowiak.

W tym kontekście przypomniał niedawny pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, który objął prawie 5,3 tysięcy hektarów cennych przyrodniczo terenów.

– Tam przecież to samo się nie zapaliło; wszyscy dobrze wiemy, że to była jakaś czynność ludzka, która spowodowała te pożary – zaznaczył. Ocenił też, że nagroda finansowa za wskazanie sprawcy, która - jak przypomniano na antenie - sięga ponad 100 tys. zł jest imponująca i być może pozwoli ustalić osobę, która wywołała pożar.

Komendant PSP mówił też, że przed okresem deszczu strażacy kilkaset razy dziennie wyjeżdżali do pożarów łąk, nieużytków i lasów.

– Susza jest ogromna i tu musimy być bardzo wrażliwi. Apeluję i proszę, żebyście państwo reagowali jeżeli widzicie takie zachowania ludzi (jak wypalanie traw), a do tych, którzy ewentualnie czują, że to jest im potrzebne do czegoś albo uważają, że tradycja wskazuje im taką drogę, to apeluję i proszę, żeby tego nie robili – mówił.

– Naprawdę nie ma żartów. Bardzo często się zdarza, że ten pożar wymyka się spod kontroli; bardzo często się zdarza, że osoby, które wypalały zginęły w tych pożarach – przekonywał Bartkowiak.

Nadbrygadier zgodził się też, że kary finansowe za wypalanie traw powinny być bardziej dotkliwe niż to jest obecnie i dodał, że obecnie właściwe ministerstwa przygotowują zmiany w prawie.

– Jestem za, bo rzeczywiście trzeba zrobić z tym porządek – stwierdził Bartkowiak, podając przykład ujęcia w ostatnim czasie osoby, która na terenie województwa kujawsko-pomorskiego podpalała las i strażacy musieli jeździć do wzniecanych pożarów po kilkadziesiąt razy dziennie.

Komendant Straży Pożarnej przypomniał też o działaniach strażaków dotyczących zwalczania w Polsce epidemii koronawirusa.

– Strażacy są zaangażowani ogromnie, jeśli chodzi o walkę z koronawirusem, bo na granicach stoją strażacy, gdzie pomagają Straży Granicznej czy wojsku w tym, aby sprawdzać temperaturę czy też od razu wkroczyć, jeżeli jest jakieś zagrożenie związane z koronawirusem – powiedział Bartkowiak. Przypomniał także o specjalnych namiotach Straży Pożarnej przy ok. 400 szpitalach, gdzie pracują ratownicy PSP oraz o pomocy strażaków dla np. osób w kwarantannie, którym rozwożona jest żywność. Podkreślił też, że strażacy pomagają przy rozwożeniu sprzętu ochronnego takiego jak maseczki czy kombinezony oraz o ich roli w działaniach dezynfekcyjnych.

– To powoduje, że każdej doby od 1500 do 1800 strażaków - ochotników i państwowców - jest zaangażowanych w te działania – podsumował.