Nietypowa akcja miała miejsce przed południem w miniony wtorek. Spłoszony koń wbiegł na zamarzniętą taflę zbiornika i nie zamierzał wracać na brzeg. Na szczęście widziała to wnuczka gospodarzy, która zadzwoniła pod numer ratunkowy 112. Na ratunek zwierzęciu ruszyli strażacy z komendy w Świebodzinie oraz jednostek OSP Lubrza i Mostki.

Mimo iż ratownicy znając sytuacje przyjechali na miejsce bez użycia sygnałów świetlnych i dźwiękowych, zwierzę wystraszyło się wozów i odbiegło 200 metrów od brzegu. Strażacy obawiali się, że lód wreszcie załamie się pod uciekinierem, dlatego w obeszli zwierzę od tyłu i zagonili do brzegu. Musieli działać w specjalnych kamizelkach wypornościowych i kamizelkach ratunkowych. W pogotowiu mieli sanie lodowe, a poza tym asekurowali ich koledzy z lądu.

Wszystko zmierzało do szczęśliwego finału, gdy kilkanaście metrów od brzegu tafla załamała się pod ciężarem konia. Ratownicy od razu jednak przypięli do uprzęży konia linę i nie dopuścili do zanurzenia konia. Inni strażacy przy pomocy piły spalinowej wycięli w lodzie kanał ratowniczy, którym udało się wyprowadzić konia na brzeg.

Ocalone z opresji zwierzę przekazano właścicielowi. W stajni ogier szybko doszedł do siebie. Pomoc weterynarza nie była konieczna.