Minister poinformował, że do rolników na Pomorze Zachodnie nie pojedzie, choć protestujący się tego domagają. "Wyjazd byłby tylko demonstracją marketingową, a ja nie chcę demonstrować marketingowo swojej osoby, chcę konkretnie rozwiązywać problemy" - powiedział. Wyjaśnił, że rolnikami z tego regionu spotkał się już w siedzibie resortu.

We wtorek, na drogach województwa zachodnio-pomorskiego rozpoczęła się akcja protestacyjna rolników. Rolnicy wyrażają w ten sposób sprzeciw wobec "braku reakcji władz państwowych na gwałtownie pogarszającą się sytuację ekonomiczną rodzinnych gospodarstw towarowych".

Protestujący wystosowali sześć postulatów, w których m.in. przeciwstawiają się różnicowaniu gospodarstw rodzinnych pod względem dostępu do mechanizmów wsparcia Unii Europejskiej. Domagają się wprowadzenia tarczy antykryzysowej dla rolnictwa, pilnego wprowadzenia systemu zarządzania ryzykiem w rolnictwie, rozwiązania problemu odszkodowań za skutki suszy w 2021 roku, zamiany zasad definiowania zjawiska suszy.

- Z rolnikami z województwa zachodnio-pomorskiego spotykałam się wielokrotnie, było takie długie spotkania, na których omówiliśmy wiele tematów m.in. te, które znalazły się na liście protestujących. Sądziłem, że wyjaśniliśmy sobie wszystkie rzeczy, z jednym wyjątkiem. Rolnicy domagali się wypłat odszkodowań suszowych, ale tego nie można zrobić, bo nie ma do tego podstaw prawnych - tłumaczył Kowalczyk.

Wyjaśnił, iż "zgodzono się, że szkody w gospodarstwie będą liczone nie od całości tylko od upraw rolnych, czyli chodzi o oddzielenie produkcji roślinnej od zwierzęcej.

A także na przejrzenie indywidualnych wniosków suszowych i jeżeli byłyby podstawy prawne do wypłaty odszkodowań, zostaną one wypłacone. - Jestem gotów do tego, sam wniosek bez dokumentacji nie może być zrealizowany - stwierdził szef resortu rolnictwa.

Postulat, by traktować gospodarstwa do 300 ha, tak jak te mniejsze - do 30 ha, dla których jest planowana płatność restytucyjna, jest to niezgodny z dyrektywą europejską - zauważył. "Dlatego, że mamy wspierać z tych płatnościach gospodarstwa małe i średnie, by zapobiec ich likwidacji". Zaznaczył, że pula środków na wspólną politykę rolna jest stała i jeżeli chcemy coś dofinansować, to komuś trzeba zabrać. Dodał, że to było już uzgodnione dwa lata temu.

Minister odnosząc się do pogarszającej się sytuacji rolników, stwierdził, że rząd wprowadza tarczę antykryzysową, która m.in. polega na obniżaniu podatku VAT na nawozy, paliwo, środki ochrony roślin, a także obniżenie akcyzy na paliwo. - Trzeba przyznać, że ceny nawozów nie spadły z powodu obniżenia VAT do poziomu sprzed roku, mamy tu do czynienia ze wzrostem cen z powodu wzrostu cen gazu - argumentował.

Przypomniał, że na początku styczna premier Mateusz Morawiecki wystąpił z wnioskiem do KE o wyrażenie zgody na dopłatę do zakupu nawozów, chodzi o kilka miliardów złotych, ale na razie nie ma odpowiedzi.

Ustosunkowując się do innych postulatów, poinformował, że znacznie zostało przyspieszone tempo budowy holdingu spożywczego. Kończy się wycena Krajowej Spółki Cukrowej. Zmieni się system ubezpieczeń w rolnictwie. - Zakupiliśmy udziały w TUW Pocztowym, budujemy ofertę ubezpieczeniową. Mam nadzieję, że w drugiej połowie lutego wyjdziemy z ofertą ubezpieczeniową, korzystną dla rolników, z dopłatą z budżetu 2/3 do składki ubezpieczeniowej. Chcemy by ubezpieczenia były kompleksowe, łącznie ze skutkami suszy i pozostałych ryzyk - powiedział Kowalczyk.

Jeżeli chodzi o postulat rozłożenia na 25 lat spłat zobowiązań z tytułu ratalnego zakupu ziemi (ustawa mówi o 15 latach), to - zdaniem ministra - można wypracować system, który wydłużyłby ten termin biorąc pod uwagę lata, gdy spłaty rat były zawieszone.