Policjanci z Wieliczki mogą mówić o pełnym sukcesie - koniokrad zatrzymany, a kucyk zdrowy wrócił do domu. Po apelu policji i publikacji fragmentu nagrania z monitoringu, na którym widać sprawców kradzieży, na komendę zadzwonił mężczyzna, informując że u niego przybywa zaginiony koń.

Mężczyzna twierdził, że zaopiekował się jedynie kucykiem, który biegał po drodze. Zeznał, że przejeżdżał tamtędy i wraz z kolegą postanowili zająć się bezpańskim zwierzęciem, aby nie stała się mu krzywda. Dlatego on poprowadził kuca na swoja posesję w Krakowie, zaś znajomy eskortował ich jadąc za nimi autem. Kiedy zaś usłyszał o apelu policji, niezwłocznie zawiadomił stróżów prawa, iż zwierzę przebywa u niego.

Ta wersja zdarzeń nie zgadzała się jednak ani z relacjami świadków, którzy wcześniej dzwonili na komendę, ani z nagraniami z monitoringów. Dowody wskazują bowiem na to, że sprawca wyprowadził kucyka z prywatnej posesji. 33-latek i jego 34-letni znajomy usłyszeli zarzuty kradzieży zwierzęcia. Kodeks karny przewiduje za to przestępstwo karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.