PARTNER PORTALU
  • partner portalu farmer.pl

Likwidacja wielkoobszarowych gospodarstw - konsekwencje dla polskiej wsi

Likwidacja wielkoobszarowych gospodarstw - konsekwencje dla polskiej wsi fot. Pixabay

Kwestię możliwych konsekwencji zmiany zasad dzierżawienia gruntów omówiono w czasie debaty eksperckiej zorganizowanej przez Gazetę Prawną. Strony poruszyły m.in. kwestie warunków zatrudnienia pracowników w gospodarstwach rodzinnych i towarowych, oraz możliwy wpływ na szeroko rozumianą polską wieś, w szczególności w zakresie depopulacji i dezagraryzacji.



Zmiana zasad dzierżawienia gruntów może prowadzić do likwidacji wielkoobszarowych gospodarstw, dających dziś pracę dziesiątkom tysięcy osób. Eksperci mówią o poważnych konsekwencjach społecznych, porównywalnych z likwidacją państwowych gospodarstw rolnych na początku lat 90. XX wieku.

Tylko w latach 2023–2024 duże przedsiębiorstwa rolne mają zwrócić do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa 74,5 tys. ha gruntów. Do 2033 r. gospodarstwa mają się pozbyć prawie 192 tys. ha. Oznacza to poważne zmiany na rolniczej mapie Polski i – w ocenie wielu ekspertów – uruchomienie niekorzystnych procesów społecznych.

Regulacje z 2011 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa nakazywały przedsiębiorstwom rolnym gospodarującym na gruntach dzierżawionych od państwa wyłączenie 30 proc. powierzchni użytków, czyli w praktyce ich zwrot do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Te, które tego nie zrobiły, utraciły prawo pierwszeństwa do nabycia ziemi po cenie ustalonej zgodnie z ustawą, ale także do przedłużenia dzierżawy w trybie bezprzetargowym. Oznacza to de facto niemożność prowadzenia dalszej działalności na dzierżawionych gruntach po wygaśnięciu umowy.

– Ci, którzy nie wyłączyli tych 30 proc., doskonale wiedzieli, jakie będą tego konsekwencje. Reguły dzierżawy są przejrzyste, dzierżawca to nie właściciel – podpisuje umowę na określonych warunkach i czas oznaczony. Ma świadomość, przez ile lat będzie gospodarował na danym areale – komentuje Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Przedstawiciele spółek rolnych nie kryją, że nie oddając gruntów, liczyli na porozumienie się w tej sprawie z rządem. Ich długofalowe biznesplany, obejmujące nie tylko przychody, ale i spłatę zobowiązań, zostały bowiem opracowane w oparciu o 100 proc., a nie 70 proc. areału.

Szacuje się, że pracę może stracić nawet 40 tys. osób zatrudnionych w przedsiębiorstwach rolnych. Wielohektarowe gospodarstwa kooperują jednak także z wieloma usługodawcami, przedsiębiorcami, podwykonawcami, czy dostawcami narzędzi i maszyn. To oznacza kolejne 200 tys. osób, którym pośrednio dają pracę. Ich likwidacja może więc przyczynić się do zwiększenia skali bezrobocia, które już teraz rośnie z powodu kryzysu wywołanego epidemią koronawirusa. Z powodu spowolnienia gospodarczego wiele z tych osób może znaleźć się w strefie wykluczenia.

Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi odwołuje się do Konstytucji RP, której artykuł 23 wprost stanowi, że podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne. Podkreśla, że odzwierciedlenie tego zapisu znalazło się w ustawie z 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego.

– Ustawa zawiera m.in. uregulowania zapobiegające nadmiernej koncentracji nieruchomości rolnych, ale to w żaden sposób nie oznacza dążenia do eliminacji dużych gospodarstw rolnych prowadzonych przez firmy – zaznacza minister.

Podkreśla, że jesteśmy jedynym krajem we wspólnocie, gdzie migracja z miast na wieś jest większa od migracji ze wsi do miasta, odpierając zarzuty, że taka polityka prowadzi do depopulacji i dezagraryzacji. – Ta ostatnia rozumiana jako proces zmniejszania znaczenia rolnictwa i produkcji rolnej w całej gospodarce jest zjawiskiem naturalnym – twierdzi. Jego zdaniem, Koła Gospodyń Wiejskich sprawiają, że nie zanikają, a wręcz są wzmacniane tradycyjne więzi na obszarach wiejskich.

– Ich pielęgnowaniu i utrwalaniu służą też Ochotnicze Straże Pożarne. Dlatego wspieranie gospodarstw rodzinnych, wyrównywanie szans i poziomów życia służy niwelowaniu niekorzystnych zmian związanych z dezagraryzacją – podkreśla Jan Krzysztof Ardanowski.

Podobnie uważa Grzegorz Cymiński, dyrektor biura Rady Krajowej NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, który przekazując stanowisko Prezydium Rady Krajowej NSZZ RI „Solidarność”, podkreśla, że prowadzona od kilku lat polityka państwa zmierza w kierunku, powiększania i tworzenia gospodarstw rodzinnych, między innymi w oparciu o ziemię z kończących się umów dzierżaw dużych gospodarstw.

Grzegorz Cymiński podkreśla, że duże gospodarstwa rolne szczególnie z obcym kapitałem, bo takie dominują, nie utrzymują więzi społecznych z lokalną ludnością i samorządami, nie angażują się w życie społeczne. W jego ocenie gospodarstwa rodzinne jak najbardziej powinny być promowane, bo one są głównymi dostawcami zdrowej żywności.

Przedstawiciel innego związku zawodowego przywołuje inne argumenty. Grzegorz Wysocki, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Rolnictwa w RP, podkreśla, że w odróżnieniu od gospodarstw rodzinnych przedsiębiorstwa rolne zatrudniają pracowników przede wszystkim w oparciu o umowę o pracę, płacą od ich wynagrodzeń podatki oraz składki na ubezpieczenia społeczne. W związku z tym ich likwidacja wiązać się będzie z pogorszeniem się sytuacji ekonomicznej mieszkańców wsi. Dojdzie bowiem do masowych zwolnień.

– Skutki będą katastrofalne dla pracowników, członków ich rodzin, lokalnych społeczności, a przez to i dla samego państwa. Szacujemy, że bezpośrednio dotknie to nawet ok. 50 tys. osób – mówi Wysocki.

Grzegorz Cymiński jest przekonany, że skala szkód będzie znacznie mniejsza, ponieważ duże gospodarstwa zajmują się produkcją rolną głównie w uproszczonej formie monokultury, zatrudniając w przeliczeniu na 1000 ha jednego pracownika z wyjątkiem gospodarstw hodowlanych, w których preferuje się produkcję na skalę przemysłową.

– Duże gospodarstwa rolne ograniczają zatrudnienie poprzez zakupy wydajnego sprzętu – podkreśla Jan Krzysztof Ardanowski i dodaje, że dzierżawcy doskonale wiedzieli, co ich czeka w przyszłości. Nikt z dnia na dzień ich nie zaskakiwał. – Twierdzenie, że stracą pracę na skutek nieprzedłużania dzierżaw, jest z gruntu fałszywe – uzupełnia.

Grunty będące w rękach dużych gospodarstw są – według autorów zmian w przepisach – potrzebne, by mogły rozwijać się w Polsce gospodarstwa rodzinne, na które stawia cała Unia Europejska. Tylko, czy zwiększanie banku ziemi jest potrzebne?

– „W Polsce nie ma głodu ziemi, jest głód rozumu” to cytat z prof. Józefiny Hrynkiewicz z Prawa i Sprawiedliwości, która tak odnosiła się do procesu likwidowania bardzo dobrze funkcjonujących gospodarstw. Głód ziemi jest wyłącznie hasłem politycznym. Odbierana ziemia… leży w wielu miejscach odłogiem – podkreśla Joanna Warecha, działaczka społeczna i dziennikarka.

Czy warto na szali położyć tysiące miejsc pracy, promować gospodarstwa rodzinne kosztem przedsiębiorstw rolnych, a tym samym ograniczać miejsca, w których mogłyby się odnaleźć młode osoby gotowe związać się z rolnictwem?

– To fałszywa teza. Wspieranie gospodarstw rodzinnych nie odbywa się kosztem przedsiębiorstw rolnych. Natomiast młodzi ludzie, którzy chcą zostać w rolnictwie, mają możliwości. Realizowane są programy ułatwiające im start – mówi Jan Krzysztof Ardanowski.

Jakie rozwiązania?

Eksperci podpowiadają ustalenie takich zapisów w warunkach przetargu na grunty rolne, aby zatrudnianie pracowników z likwidowanych przedsiębiorstw było jednym z kryterium otrzymania dzierżawy gruntów.

– Analogicznie jak kiedyś, czyli w latach 90., zastrzegano to w przetargach na dzierżawę – mówi Joanna Warecha.

Innym rozwiązaniem mogłoby być stworzenie takich samych szans pracownikom likwidowanych gospodarstw na dzierżawę jak rolnikom indywidualnym.

– To, co się w tej chwili dzieje, jest czystą fikcją. W czasie realizowania filmu dokumentalnego „Nieziemskie historie” spotkałam się z wieloma młodymi rolnikami, którzy uczestniczyli w przetargach i twierdzą, że to farsa, wszyscy wiedzą o co chodzi. Rolników, którzy chcą uprawiać ziemię, jest coraz mniej. Najwięcej staje do przetargów tych, którzy chcą jedynie „uprawiać” dopłaty bezpośrednie – mówi Joanna Warecha.

Preferencyjne warunki dzierżawy zapewniłyby pracownikom przedsiębiorstw rolnych kontynuację pracy w zawodzie. Byłoby to też drogą do tworzenia przez nich grup producenckich, pozwalających utrzymać się na rynku.

– Pracując od 30–40 lat w nowoczesnych gospodarstwach rolnych mają potrzebne doświadczenie i umiejętności. Utrzymanie miejsc pracy, zwłaszcza w gospodarstwach towarowych o wysokim poziomie kultury technicznej, oferujących młodym ludziom atrakcyjną i dobrze płatną pracę, jest w interesie każdej ze stron – mówi Grzegorz Wysocki.

– Stawianie pracowników zatrudnionych w największych gospodarstwach na równi z rolnikami posiadającymi gospodarstwo rolne nie ma najmniejszego sensu. Przede wszystkim ci pierwsi nie mają wystarczających zasobów, aby startować do przetargów na dzierżawę, nie prowadzą produkcji rolnej. Ale oczywiście nikomu nie zamykamy drogi do dzierżawy. Jeżeli pracownicy zorganizowaliby się np. w postaci spółdzielni czy spółki, to mogą brać udział w przetargu – wyjaśnia Jan Krzysztof Ardanowski.

Wśród uczestników debaty, zdalnej z racji ograniczeń związanych z epidemią, wyraźnie wybrzmiały głosy mówiące, że nie jest jeszcze za późno, żeby wycofać się ze złych rozwiązań.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (1)

  • Jacek 2020-07-19 19:33:33
    Tu akurat wyjątkowo popieram politykę PIS, tylko silne gospodarstwa rodzinne mogą stabilizować rozwój obszarów wiejskich

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.237.124.210
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.