Euroubojnia przestała płacić rolnikom za dostarczane tuczniki w połowie 2007 r. Mimo iż zakład nie mógł finansować dostaw żywca, szefowie spółki nie ogłaszali upadłości. To zniecierpliwieni dostawcy wystąpili do sądu o ogłoszenie upadłości zakładów, by móc upomnieć się o należne pieniądze u syndyka. Euroubojnia była im winna łącznie kilka milionów złotych. Wtedy jednak okazało się, że kolejka wierzycieli jest bardzo długa, a pierwszeństwo mają banki, Urząd Skarbowy, ZUS, zakłady energetyczne, wodociągowe i komunalne, firmy transportowe. W 2008 r. siedmiu zdeterminowanych rolników postanowiło wziąć sprawy we własne ręce i pozwało na drodze cywilnej czterech członków zarządu Euroubojni: Michała D., Dariusza S., Mariana D. i Roberta M. o zwrot należności w łącznej kwocie ok. 260 tys. zł. Pozew odwoływał się do przepisu kodeksu spółek handlowych mówiącego, że jeżeli egzekucja przeciwko spółce okazała się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania.

Sąd Rejonowy w Sosnowcu uznał roszczenia za zasadne, ale zwolnił dłużnika z odpowiedzialności, a rolnikom nakazał zapłatę 40 tys. zł kosztów postępowania. Sąd Okręgowy w Katowicach unieważnił jednak wyrok pierwszej instancji. Orzekł, że pieniądze musi oddać rolnikom tylko jeden z pozwanych Marian D. Rolnicy na mocy orzeczenia trafić mieli również na początek kolejki wierzycieli, czekających na pieniądze od syndyka. Cóż z tego, skoro majątek Euroubojni okazał się niewystarczający, a wymiar sprawiedliwości nie mógł "namierzyć" prywatnych kont Mariana D.

Oszukani rolnicy stracili nadzieje na odzyskanie pieniędzy, ale postanowili zadbać o przykładne ukaranie sprawców ich krzywd. W połowie 2011 r. 88 dostawców żywca złożyło w Prokuraturze Rejonowej w Jędrzejowie doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Mariana D. i jego syna Michała. Prokuratura w akcie oskarżenia zarzuciła Marianowi D. i Michałowi D., że w okresie od 2 do 30 czerwca 2008 r., mając świadomość, że majątek spółki nie wystarcza na pokrycie zobowiązań wobec wierzycieli, nie złożyli wniosku o upadłość. Marianowi D. prokuratura postawiła również zarzut, że świadomy niewypłacalności spółki spłacił roszczenia tylko jednego wierzyciela, działając na szkodę pozostałych. Tym wierzycielem była zresztą spółka matka Euroubojni PPHU Duda Bis w Sosnowcu, którego Marian D. również był udziałowcem. Bankrutująca spółka córka przelała na konto spółki matki 35 mln zł, pokrywając koszty budowy ubojni w Jędrzejowie. Prezes mimo świadomości bankructwa podniósł wcześniej kapitał zakładowy Euroubojni do tej właśnie kwoty.

Proces ciągnął się latami, bo sąd musiał przesłuchać ok. 100 świadków. Sąd Rejonowy w Jędrzejowie uznał najpierw tylko jeden z zarzutów i orzekł wobec oskarżonego grzywnę 4 tys. zł. Po odwołaniu prokuratury Sąd Okręgowy w Kielcach skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia, a Sąd Rejonowy w Jędrzejowie w styczniu br. podwyższył karę grzywny do wysokości 9 tys. zł. Rolnicy byli rozgoryczeni, bo składając doniesienie w prokuraturze, liczyli na kary pozbawienia wolności dla oskarżonych. W całej sprawie nie chodziło już bowiem o pieniądze, ale uniemożliwienie nieuczciwym przedsiębiorcom dalszej działalności gospodarczej.

Okazało się jednak, że to niejedyna sprawa, jaką wszczęto z urzędu wobec członków zarządu dawnej Euroubojni. W 2012 r. Marian D. usłyszał bowiem w Sądzie Okręgowym w Kielcach zarzut, że pełniąc funkcję wiceprezesa, a następnie prezesa zarządu Euroubojni, działając sam oraz wspólnie i w porozumieniu z innymi członkami zarządu, Radosławem B. i Michałem D., w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia własnym i cudzym mieniem w łącznej wysokości 3 028 123 zł. Wszyscy oskarżeni usłyszeli w nim wyroki grzywien i pozbawienia wolności, lecz wspólnikom Mariana D. wykonanie kar więzienia zawieszono. Sąd zobowiązał także wszystkich trzech podsądnych do naprawienia szkody i zapłatę odszkodowań w kwotach od 1 do 48 tys. zł na rzecz prawie 30 osób. Po rozpatrzeniu apelacji jesienią ub.r. Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał wyrok kieleckiego sądu w mocy.

Jak informuje rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach, sędzia Jan Klocek, Marian D. powinien więc zgłosić się do odbycia kary w Zakładzie Karnym w Częstochowie, ale dotąd tego nie zrobił. Wystawiono za nim list gończy, ale poszukiwania policji nie przyniosły dotąd rezultatu. Poszukiwania prowadzi śląska policja ze względu na miejsce zamieszkania Mariana D., ale miejsca jego pobytu dotąd nie ustalono.

Do Sądu Rejonowego w Jędrzejowie wpłynęła jednak właśnie… apelacja Mariana D. od wspomnianego wcześniej wyroku grzywny w kwocie 9 tys. zł za złamanie przepisów prawa handlowego. Oszukani rolnicy skłonni byliby darować przedsiębiorcy tę grzywnę, byle tylko ujrzeć go za kratami. Razem z nimi trzymamy więc kciuki za powodzenie policyjnych poszukiwań.