- Ciągle na wsi mieszka tu więcej ludności niż miastach. Praktycznie niezmieniony od lat pozostał odsetek osób pracujących w rolnictwie, który wynosi aż 38,8 proc. i jest najwyższy w Polsce - powiedział dr Jerzy Michałowski z Katedry Polityki Gospodarczej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Lubelskie było i pozostaje regionem, w którym dominują niewielkie gospodarstwa rodzinne; średnia powierzchnia użytków rolnych według spisu rolnego w 2010 r. wynosi 5,5 ha. Spośród ponad 300 tys. gospodarstw tylko 1,3 tys. ma powierzchnię większą niż 50 ha.

Wielu tutejszych rolników w minionych latach wyspecjalizowało się w uprawie owoców i warzyw. Powstały grupy producenckie, nowoczesne przechowalnie i sortownie. Plantatorzy z Lubelskiego dostarczają ponad 80 proc. krajowych malin, prawie połowę porzeczek, około jednej trzeciej truskawek i agrestu, 20 proc. wiśni i 17 proc. jabłek. Z Lubelskiego pochodzi też około 20 proc. pomidorów i ogórków. Lubelskie dostarcza też 2,6 mln ton zbóż, jest po tym względem na trzecim miejscu w kraju, po Wielkopolsce i Mazowszu.

Lubelska wieś zmienia się. Według wyliczeń samorządu wojewódzkiego na wieś trafiło około 16,5 mld zł z UE, w tym 9,3 mld zł stanowiły płatności bezpośrednie, zaś 7,2 mld zł pochodziło z różnych programów unijnych. Pod tym względem województwo lubelskie znajduje się na trzecim miejscu w kraju, po mazowieckim i wielkopolskim.

Dzięki unijnemu Programowi Rozwoju Obszarów Wiejskich wybudowano ponad tysiąc kilometrów sieci wodociągowej, ponad 600 km sieci kanalizacyjnej, 33 oczyszczalnie ścieków i blisko 7 tys. kanalizacji zagrodowych. Powstało blisko 700 domów kultury, świetlic, obiektów sportowych. Postępowaniem scaleniowym objęto ponad 2,5 tys. gospodarstw o łącznej powierzchni blisko 6,3 tys. ha, wybudowano ponad 150 km dróg dojazdowych do scalanych działek rolnych. Na wsi utworzono ponad 1,4 tys. nowych miejsc pracy.

Mimo tych zmian - zwraca uwagę Michałowski - o ile z wodociągów korzysta w Lubelskiem 93,9 proc. mieszkańców miast, to tylko 71,7 proc. mieszkańców wsi. Z kanalizacji - 86,5 proc. mieszkańców miast, a zaledwie 17 proc. mieszkających na wsi, natomiast z gazu z sieci- 69,6 proc. mieszkańców miast i ledwie 14,1 proc. mieszkańców wsi.

Przemian minionego ćwierćwiecza nie przetrwały niektóre wielkie zakłady przemysłowe PRL, a inne znacznie zmniejszyły zatrudnienie. Padła "sztandarowa" Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie, która wytwarzała dostawcze Żuki oraz transportery opancerzone. Zatrudniała około 10 tys. osób. W latach 90. przejęta została przez koncern Daewoo, który zbankrutował. Zbankrutowała gigantyczna odlewnia żeliwa Ursus w Lublinie, nigdy w pełni nie dokończona, a także inne fabryki, jak Chełmskie Zakłady Obuwia, zakłady radiotechniczne Unitra w Lubartowie czy odzieżowe Delia w Zamościu.

Wytwórnię śmigłowców PZL Świdnik kupił brytyjsko-włoski koncern Agusta-Westland. W zakładach, które w czasach PRL zatrudniały około 12 tys. ludzi, pracuje dziś około 3,5 tys. osób. O kilka tysięcy pracowników zmniejszyła zatrudnienie Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku, którą w ubiegłym roku przejął inwestor z Chin. Gruntownie zmodernizowane Zakłady Azotowe Puławy stały się największym polskim przedsiębiorstwem wielkiej syntezy chemicznej, weszły na giełdę i zostały liderem konsolidacji branży. Od 2012 r. spółka Ursus produkuje w Lublinie ciągniki rolnicze.

Na pozbawionej tradycji górniczych Lubelszczyźnie w latach 80. ubiegłego wieku uruchomiono kopalnię węgla kamiennego w Bogdance. Po wielu kłopotach związanych najpierw z budową geologiczną terenu a potem trudnościami ekonomicznymi, w ostatnich latach Bogdanka wyrosła na najlepszy zakład w całym polskim górnictwie. Jest notowana na giełdzie, zatrudnia ponad 4 tys. pracowników, inwestuje, zwiększa wydobycie. W jej pobliżu swoją kopalnię chce zbudować spółka z australijskim kapitałem PD Co; miałaby ruszyć po 2020 r. i zatrudniać 2 tys. osób. Prace badawcze na Lubelszczyźnie rozpoczęła też śląska Kompania Węglowa.

- Mimo powszechnego poczucia degradacji przemysłowej Lubelszczyzny przemysł zachował tu swoje mocne przyczółki. Bezrobocie nie odbiega od średniej krajowej, ale liczba ludności zmniejsza się - wskazał Michałowski.

Województwo lubelskie liczy 2 mln 150 tys. ludności. Od 1999 r. przyrost naturalny jest ujemny i więcej osób wyjeżdża stąd niż tu przyjeżdża. W ubiegłym roku liczba ludności spadła o blisko 9 tys. osób. więcej ubyło tylko na Śląsku - ponad 15,5 tys. i w Łódzkiem - ponad 11 tys.

- Lubelskie dokonało postępu na wielu odcinkach życia społecznego i gospodarczego, jednak względna pozycja regionu nie uległa poprawie. Większa część pracy w gonieniu czołówki polskich województw jest jeszcze przed nami - uważa Michałowski.

Marszałek woj. lubelskiego Krzysztof Hetman jest przekonany, że Lubelszczyzna, jak była w przeszłości, tak pozostanie regionem rolniczym, i powinna być z tego dumna. - Gdy jeżdżę do Zachodniej Flandrii w Belgii czy do prowincji Gelderland w Holandii, z którymi współpracujemy, to zawsze pokazują mi tamtejsze rolnictwo. Oni na nim zbudowali potęgę, my też możemy- powiedział Hetman.

Zdaniem Hetmana największą zmianą, która nastąpiła po 1989 r. było uwolnienie ludzkiej przedsiębiorczości. Powstało wiele drobnych firm w dziedzinie nowoczesnych technologii, informatyki. - Jesteśmy przedsiębiorczy indywidualnie, trzeba nam jeszcze przekuć tą przedsiębiorczość na zbiorowe działania - mówi.

Marszałek przyznaje, że problemem jest spadek liczby ludności regionu, który trzeba powstrzymać. Szansę upatruje w funduszach unijnych. Wartość inwestycji współfinansowanych w Lubelskiem ze środków UE sięga już 30 mld zł. Służą poprawie warunków życia ludzi oraz otwarciu komunikacyjnemu regionu. Powstało lotnisko, budowana jest droga ekspresowa prowadząca z Warszawy przez Lublin do wschodniej granicy państwa, wznoszony jest most w Kamieniu na Wiśle, który ma ułatwić dojazd na Śląsk. Powstać ma droga ekspresowa do Rzeszowa. Rozbudowane zostały przejścia graniczne.

- Bariera komunikacyjna została już przełamana, a w ciągu najbliższych trzech lat zostanie całkowicie zniwelowana. Liczymy, że spowoduje to napływ inwestycji zewnętrznych i pozwoli naszym przedsiębiorcom rozwinąć skrzydła, więc powstaną nowe miejsca pracy - spodziewa się Hetman.

Jego zdaniem kolejne 25 lat woj. lubelskiego upłynie pod znakiem wydobywania kopalin. - Lubelskie jest bogate węgiel; jest gaz łupkowy, który prędzej czy później będzie wydobywany, a także bursztyn. Wszyscy już to wiedzą, widać zainteresowanie tymi bogactwami; jestem tu optymistą - powiedział.

Zmienił się wizerunek Lubelszczyzny, w kraju już nie mówi się o tym regionie "Polska B" - uważa Hetman - natomiast ciągle myślą tak tutejsi. - W genach przenoszony jest kompleks niższości wobec innych; młodzi nadal słyszą, że tu nie ma perspektyw, dlatego łatwiej wyjeżdżają. Ta mentalność pozostała po 1989 r., mamy z tym jeszcze gigantyczny problem- uważa marszałek Hetman.