Marszałek Senatu podkreślił, że w mijającym roku Izba zaproponowała 31 własnych inicjatyw legislacyjnych, z których, jak dotąd, tylko jedna została przyjęta przez Sejm. Mimo to - jak zapowiedział Grodzki - prace w Senacie nad różnego rodzaju inicjatywami trwają i będą trwały.

Jak dodał, chodzi o "powrót na właściwe tory" w czasie po pandemii koronawirusa i po rządach PiS. Wtedy - jak ocenił marszałek Senatu - trzeba będzie "naprawiać" gospodarkę, ochronę zdrowia i rolnictwo.

Marszałek Senatu podkreślił, że szczególnej uwagi wymagają kwestie zdrowotne, dotyczące m.in. organizacji służby zdrowia po Covidzie, kwestie gospodarcze, m.in. opodatkowania emerytur, klina podatkowego, który - jak ocenił - doskwiera wielu przedsiębiorcom oraz klimatu. Poinformował, że także w kwestii edukacji "rodzi się kilka projektów", a Senat pracuje też nad usprawnieniem pracy i nauki zdalnej oraz eliminowaniem wykluczenia cyfrowego; jak mówił, trwają też analizy dot. płac Polaków.

Według Grodzkiego, w Zjednoczonej Prawicy widać było "dramatyczne napięcia przy okazji grożenia wetem UE, kiedy wystarczyło po prostu przestrzegać praworządności i problem sam by zniknął". "Widać, że ta koalicja trzeszczy bardziej niż nawet media są w stanie to zauważyć, czego objawy widzę nawet w trakcie rozmów kuluarowych z senatorami, w trakcie tego, jakich udzielają wywiadów i jak się zachowują" - powiedział marszałek Senatu.

"PiS przerabiał już wcześniejszą utratę władzy i będzie robił wszystko, żeby tego błędu uniknąć, ale ponieważ jest to Zjednoczona Prawica - gdzie są partie Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry - widać, że jej szczyt popularności i aktywności jest już dawno za nami. Jest to schyłek. Pytanie brzmi, czy ten schyłek zakończy się latem przyszłego roku, czy jednak będzie trwał do roku 2023; tego nie jestem w stanie przewidzieć i nawet bym nie chciał" - powiedział Grodzki.

Podkreślił, że "patrząc na chaotyczne działania tego rządu raczej jest skłonny przypuszczać, że to nastąpi szybciej niż później".

Odnosząc się do sytuacji senackiej większości, Grodzki ocenił, że podjęte działania - m.in. powołanie senackiej rady koalicyjnej - "zaczęły przynosić już pierwsze owoce", a koalicja, złożona z senatorów: KO, PSL, Lewicy i senatorów niezależnych działa sprawniej niż wcześniej.

- Jeśli idzie o fundamentalne wartości, takie jak obrona demokracji, praworządności, praw człowieka, to ta koalicja jest silna, spajają ją wartości - fundamenty demokracji w Polsce i wartości UE" - podkreślił marszałek Senatu. Zauważył, że w mijającym roku zdarzało się, że "jeśli chodzi o detale poszczególnych ustaw raz czy dwa ten inny senator był trochę nieusatysfakcjonowany", ale podjęto działania, by takich sytuacji unikać.

Marszałek Senatu był też pytany o cel powołania zespołów doradczych, działających przy Senacie, takich jak Rada Gospodarcza, zespół doradców senackiej Komisji Zdrowia, czy działający przy marszałku zespół ds. monitorowania konstytucyjności ustaw.

Podkreślił, że zespoły te mają konkretne zadania i doradzają senatorom między innymi jak po zakończeniu pandemii "wrócić na właściwe tory". Zauważył, że szczególnie niepokojący jest notowany ostatnio duży wzrost śmiertelności Polaków, związany nie tylko z pandemią. "Tracimy chorych onkologicznych, z chorobami układów krążenia, neurologicznymi, oraz wszelkimi innymi, to sytuacja niezwykle niepokojąca, która wymaga szybkiego wyprostowania" - wskazał.

Marszałek Senatu podkreślił, że nie zgadza się z opinią senatora PiS Stanisława Karczewskiego, że powoływanie senackich zespołów ekspertów, to przejaw bezsilności senackiej większości. Ocenił, że słuchanie ekspertów to "przejaw mądrości i roztropności Senatu", pomaga też w stanowieniu dobrego prawa i strategicznym planowaniu . Jak mówił, "to, że ktoś został wybrany senatorem, nie oznacza, że spływa na niego łaska boska i nabywa wszelkiej mądrości".

Odnosząc się do sytuacji po wyroku TK w kwestii aborcji, Grodzki powiedział, że źle się stało, iż w tej sprawie "kompromis trwający dwadzieścia kilka lat został zburzony w okresie ostrej pandemii". Zauważył, że zmusiło to ludzi do wyjścia na ulice, a kobiety - do upominania się o fundamentalne prawo do decydowania o sobie.

Według marszałka Senatu, powrotu do kompromisu aborcyjnego nie ma, a kwestia właściwego uregulowania obecnej sytuacji jest niezwykle złożona. - Natomiast jak otworzyliśmy tę puszkę Pandory, zamknąć ją będzie niezwykle trudno i opinia Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej nie załatwi tu sprawy - ocenił Grodzki.