Młody myśliwy wyruszył na polowanie wieczorem, w minioną sobotę (20.01). Rodzina zaniepokoiła się, bo nie wrócił rankiem i nie odbierał telefonu. Bliscy zaalarmowali więc policję. Poszukiwań na własną rękę podjął się też jednak szwagier zaginionego, który najpierw znalazł pod lasem samochód 23-latka.

Znał okoliczny las, więc ruszył do pobliskiej ambony, gdzie jak podejrzewał młody myśliwy mógł czatować na zwierzynę . Ambona wyposażona była w szczelne okna i drzwi, które były zamknięte od wewnątrz. Mężczyzna wybił więc szybę, by wejść do środka. Tam znalazł… martwego szwagra.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 23-latek dogrzewał się w zamkniętym pomieszczeniu tak zwanym „słoneczkiem” - grzejnikiem zamontowanym na turystycznej butli gazowej. Prawdopodobnie zasnął i zatruł się gazem lub tlenkiem węgla. Policja wstępnie wykluczyła udział osób trzecich w śmierci myśliwego.

Dokładne okoliczności zdarzenia ustalić ma policyjne śledztwo. W wydobyciu i przetransportowaniu zwłok z ambony do ambulansu pomóc musieli strażacy z Łagowa.