W środku nocy policjantów zaalarmowała żona mężczyzny, który wyszedł na podwórze nakarmić psy i nie wrócił. Zaniepokojona kobieta wyszła przed dom i usłyszała rozpaczliwe nawoływania o pomoc, ale nie mogła ustalić skąd dochodzą krzyki.

Okazało się, że jej mąż chciał ominąć powaloną przez niedawną burzę tuję. Zapomniał jednak, że pod gałęziami drzew znajduje się otwór nieczynnej studni i wpadł do ponad 3-metrowej dziury.

Policjantom, którzy przybyli na miejsce, udało się go wyciągnąć. Mężczyzna był tylko lekko poobijany, ale mocno wychłodzony. Ratownicy z wezwanej karetki zdecydowali o przewiezieniu 59-latka na obserwację do szpitala.