Minister, potwierdził dzisiejsza wizytę w Grabicy, w porannym programie „Money. To się liczy”. Jednocześnie odniósł się do aktualnej sytuacji w rolnictwie. Jednym z poruszanych w trakcie wywiadu wątków była działalność Michała Kołodziejczaka i AGROunii.

Minister ocenił - jemu nie chodzi o żadne sprawy rolnicze. Poleca kto ma być w Polsce lekarzem weterynarii, dyrektorem ODR, a kto nie. Nie będzie decydować o tym kto ma być zatrudniony, a kto nie. Nie mówi o żadnych merytorycznych kwestiach. Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii został odwołany, ponieważ zbiegło się kilka kwestii. Podejmuję decyzje kadrowe, nie był to impuls ani potrzeba chwili. Żadna organizacja nie będzie decydować kto ma być zatrudniony w administracji – powiedział minister rolnictwa. Podobnie ocenił odwołanie Powiatowej Lekarz Weterynarii w Parczewie.

Czytaj więcej>>>>>>>

>>>>>>AGROunia po rozmowach z ministrem rolnictwa

>>>>>>Polskie świnie ze stref ASF transportowane na bardziej rygorystycznych zasadach niż litewskie

Do sukcesów resortu, minister zaliczył rozwój sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych z gospodarstw. - Przedstawiłem pakiet spraw niezbędnych do realizacji w rolnictwie i nie chodzi o to, by tylko duże gospodarstwa przetrwały. Gospodarstwa przetrwają, nie przez pompowanie w nie pieniędzy społecznych ale przez to, że produkują i sprzedają. Rolnik może, bez żadnych zgód, zezwoleń produkować, przetwarzać i sprzedawać nie tylko do konsumenta ale też do restauracji czy agroturystyki. Parę tysięcy ludzi dzisiaj to realizuje ale nowe zasady funkcjonują dopiero od stycznia tego roku. To się rozwija i trzeba upewnić rolników, że nikt ich za to nie będzie karał.

Sprzedaż bezpośrednia z gospodarstwa, jak podkreślał minister, łączy się dzisiaj z dużą kwotą wolną od podatku, równą 40 tys. zł. – Są to spore pieniądze dla małego gospodarstwa, powyżej tej kwoty wchodzi 2 proc. podatku od sprzedaży. Chodzi o to, żeby odwołać się w małych gospodarstwach do tej samodzielności i zaradności rolników, która w nich drzemie, a nie o dalsze uzależnianie się od pieniędzy unijnych.

W rozmowie padło również pytanie o przyszłość i kształt holdingu spożywczego, którego powstanie zostało zapowiedziane przez ministra Ardanowskiego w zeszłym roku.

- Holding, o którym mówimy to grupa spożywcza firm państwowych, finansowanych z różnych źródeł majątku skupionego w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa. Są to ziemie, nieruchomości, młyny. Będziemy przez nie z rynku kupowali, szczególnie na tych rynkach wrażliwych, czyli owoce miękkie, sadownictwo, warzywnictwo, trzoda chlewna. To nie są przejęcia, tego co upadło ale współpraca z podmiotami, ich doinwestowanie, lub udzielenie gwarancji kredytowych. Na zasadzie np. kupicie więcej z rynku lub wejdziecie w nowy obszar produkcji. Nie będzie to interwencja na rynku – wyjaśniał minister.

Jednocześnie, minister odniósł się do możliwości wsparcia i dofinansowania producenta ciągników rolniczych Ursus. Propozycje wychodzące ze strony firmy, ocenił jako – oczekiwanie finansowania firmy, produkcji i eksportu za pieniądze państwowe. Nie było żadnych sensownych propozycji. Chodzi o zaangażowanie wielkich pieniędzy państwa. A firma kupiła stary typ silników, już niedopuszczanych do rejestracji i próbowała je sprzedać polskim rolnikom.

Na koniec rozmowy Jan Krzysztof Ardanowski dodał, że jeśli będzie sensowna propozycja, a nie wyłudzanie pieniędzy to ministerstwo podejmie taką współpracę.