Wygląda na to, że w obliczu masowych akcji protestacyjnych rząd dostrzegł wreszcie potrzebę negocjacji z Unią Warzywno-Ziemniaczaną. Unia to stowarzyszenie zrzeszające początkowo rolników z trzech gmin: Błaszki, Wróblew i Warta w woj. łódzkim, które zrodziło się na fali niezadowolenia z bierności organizacji rolniczych i braku reakcji rządu na postulaty zahamowania nielegalnego importu ziemniaków i warzyw do Polski. Ubiegłotygodniowe protesty miały lokalny zasięg i charakter, ale spotkały się z dużym odzewem rolników w całym kraju. Stowarzyszenie zaczęło rosnąć w siłę, a do planowanych protestów przyłączyć chcieli się rolnicy nie tyko z innych gmin regionu, ale też z innych województw. Własne blokady drogowe rozważali np. producenci z powiatów wieluńskiego i łęczyckiego w woj. łódzkim i rolnicy z powiatu ostrowskiego w woj. wielkopolskim. Łódzkie protesty spotkały się również z poparciem producentów trzody, tak w regionie łódzkim, jak i w strefach dotkniętych ASF.

Na jutro zapowiedziane były kolejne protesty we Wróblewie i Błaszkach na drodze krajowej nr 12, oraz w Warcie na krajowej drodze nr 83.
-Ministerstwo zaprosiło nas na rozmowy początkowo na środę, w związku z czym zrezygnowaliśmy z blokad na „dwunastce” w Błaszkach i Wróblewie. Potem zmieniono termin spotkania na czwartek, ale na załatwienie formalności związanych z blokadą było już za późno - mówi przewodniczący stowarzyszenia Unia Warzywno- Ziemniaczana, Michał Kołodziejczak.-Nie rezygnujemy jednak z zaplanowanej na środę blokady w Warcie, a w piątek podobne protesty odbędą się zarówno na trasie nr 12 w Błaszkach w województwie łódzkim, jak i na trasie krajowej nr 25 w okolicy Nowych Skalmierzyc w Wielkopolsce.
Organizatorzy blokad przyznają, że zaproszeniu do rozmów ze strony resortu rolnictwa towarzyszyły prośby o zawieszenie akcji protestacyjnych. Stowarzyszeni w Unii Warzywno-Ziemniaczanej rolnicy nie chcieli jednak ustępować, dopóki nie usłyszą propozycji konkretnych rozwiązań dramatycznej sytuacji na rynku warzyw i ziemniaków.

Michał Kołodziejczak przyznaje, że przysłowiowej oliwy do ognia dolało ubiegłotygodniowe wystąpienie wiceministra Jacka Boguckiego. Na konferencji prasowej zwołanej 7 marca br. Bogucki wspólnie z Andrzejem Chodkowskim, Głównym Inspektorem Ochrony Roślin i Nasiennictwa, przedstawił informację na temat rynku ziemniaka w Polsce. Przedstawiciele resortu rolnictwa winą za drastyczny spadek cen i brak zainteresowania handlu polskimi ziemniakami i warzywami obarczyli głownie… ubiegłoroczną nadprodukcję.
-Te „rewelacje” wygłaszano w tej samej chwili, gdy my wyszliśmy na drogi, by zwrócić uwagę rządu na nasze problemy – ubolewa Michał Kołodziejczak. - Ministrowie zamiast zaprosić do rozmów rolników - zaprosili dziennikarzy, i to tylko po to, żeby z nas zrobić idiotów. Nie wiemy o jakiej nadprodukcji mówił minister Bogucki, skoro ziemniaki gniły na polach z powodu ciągłych opadów i wielu rolnikom nie udało się zebrać plonów? O jakiej nadwyżce krajowej produkcji mówi resort, skoro codziennie do naszego kraju trafia kilkaset ton ziemniaków z importu, i wszystkie są sprzedawane polskim konsumentom w marketach i hipermarketach obcych sieci handlowych? Domyślamy się, że takie bzdury rozpowszechniają właśnie ci, którzy na nielegalnym imporcie robią pieniądze. Być może ich opinii zasięgał  właśnie resort rolnictwa.

Producenci ziemniaków i warzyw spod Sieradza zaznaczają, że ich protesty mają całkiem apolityczny charakter i nie są wymierzone w rząd. Domagają się przede wszystkim zablokowania niekontrolowanego importu warzyw i ziemniaków, zalewających nasz rynek, a poza tym:
- ustabilizowania stosunków z Rosją i otwarcia dla polskich płodów rynków wschodnich,
- zaostrzenia kontroli fitosanitarnych importowanych do kraju ziemniaków i warzyw,
- wprowadzenia obowiązku wskazywania kraju pochodzenia importowanych warzyw,
- poszukiwania nowych i stałych rynków zbytu dla polskich warzyw,
- promowania spożycia ziemniaków i warzyw pochodzących z polskich gospodarstw
- wprowadzenia obowiązku oznaczania polskich warzyw znakiem „Produkt Polski”
- podjęcia działań w zakresie ustalenia ceny minimalnej na warzywa
- ułatwienia wymiany handlowej pomiędzy producentem a konsumentem