- Towary rolno-spożywcze w polskim handlu zagranicznym od wielu lat zyskują coraz większe znaczenie i obecnie stanowią istotną pozycję w tej dziedzinie aktywności gospodarczej – mówił w Sejmie wiceminister Andrzej Butra. - W przypadku eksportu jest to udział na poziomie ponad 11 proc., a w przypadku importu – ponad 8 proc. Nie mniej ważne od utrzymania silnej pozycji u stałych odbiorców polskiej żywności jest zdobywanie nowych partnerów handlowych. Jest to o tyle trudne, że w ostatnich latach surowce rolne i żywność stały się ważnymi i dochodowymi towarami na rynku międzynarodowym. Szczególnie istotne są w tej sytuacji działania MRiRW, które polegają przede wszystkim na:

– ograniczaniu barier administracyjnych w krajach, które mogą być dla polskich firm istotnymi klientami – np. barier z zakresu przepisów weterynaryjnych czy fitosanitarnych; w ciągu ostatnich czterech lat zostały uzgodnione warunki dostępu polskich produktów żywnościowych do rynków m. in. Japonii, Chin, Wietnamu i Singapuru;

– działaniach promocyjnych – prowadzonych zarówno podczas spotkań bilateralnych, a także z udziałem przedsiębiorców branży rolno-spożywczej, jak i w formie uczestnictwa w międzynarodowych targach i wystawach; między innymi w tym celu powstały branżowe Fundusze Promocji. Znaczący wzrost eksportu odnotowano w odniesieniu do Turcji, Białorusi, Hongkongu, Japonii, Algierii i Chorwacji. Wznowiony został także eksport do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Poseł Krzysztof Ardanowski stwierdził, że resort rolnictwa potrzebuje wsparcia rządu, aby prowadzić skuteczne działania w tym zakresie:

- Minister rolnictwa nie dysponuje odpowiednimi narzędziami – ani nawet czasami różnego rodzaju rozwiązaniami prawnymi – by samodzielnie realizować działalność promocyjną na odległych rynkach. Do tego trzeba wykorzystać również naszą dyplomację, placówki dyplomatyczne, biura radcy; dyplomatów również – dyplomatów ogólnych, ambasadorów, by robić dokładne analizy krajów przyjmujących, by określać potrzeby, by wspierać polskich przedsiębiorców w tym obszarze.

Wiceminister Andrzej Butra nie uznał jednak, aby było to problemem.

- Co prawda zdobywanie nowych rynków nie jest bezpośrednio pode mną, ale dość często z racji tego, że nadzoruję m.in. rynki rolne oraz bezpieczeństwo żywności, sam biorę także udział w spotkaniach, mających na celu jakieś misje. W tej chwili akurat pracujemy nad dwoma kolejnymi misjami, mającymi zdobyć dla nas nowe obszary. I tutaj, z własnego doświadczenia oraz z tych wyjazdów zagranicznych, w których ja brałem udział, jednoznacznie z reguły związanych, szczególnie jeżeli chodzi o stronę wschodnią, z promocją polskiej żywności, nigdy nie odczułem, żebyśmy pozostawali na rynku, pozbawieni wsparcia naszych placówek za granicą. A w tych spotkaniach, które teraz organizujemy, zawsze jest wysokiej rangi przedstawiciel ministerstwa spraw zagranicznych, który bierze aktywny i czynny udział. I pomaga nam w tym zakresie, który – jak uważam – do niego należy. Tak że tutaj nie możemy na nic narzekać To znaczy, może inaczej. Zawsze ktoś może powiedzieć, że można więcej. No, ale w moim odczuciu jest to zrobione na tyle, na ile w tej chwili to jest możliwe. Minister gospodarki także nam tutaj pomaga w sposób odpowiedni do sytuacji. Jesteśmy zapraszani na odpowiednie spotkania i z wzajemnością – w naszych biorą udział przedstawiciele ministerstwa gospodarki. Tak że ja nie mogę powiedzieć, żebyśmy pozostawali tak całkowicie sami na zewnątrz. Wręcz chyba odwrotnie; czuję raczej dobry oddech ze strony tych ministerstw.