Według fundacji, która przesłała oświadczenie, niewypełnienie przez nią zadań nie było rezultatem jej zaniechań w realizacji umowy zawartej z resortem rolnictwa, ale braku niezbędnego do tego odpowiedniego aktu prawnego. W oświadczeniu nie odniesiono się do zarzutów dotyczących otrzymania pieniędzy za niewykonaną pracę.

Celem kontroli NIK była ocena prawidłowości wykorzystania środków publicznych na realizację unijnego programu "Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nadbrzeżnych obszarów rybackich 2007-2013". Program ma m.in. pomagać modernizować flotę rybacką, czy poprawić rentowność rybołówstwa morskiego. Zakłada też pomoc w przekwalifikowywaniu rybaków na działalność pozarybacką. Kontrola NIK objęła lata 2007-2011 (do 31 maja).

Jak wyjaśnił Biedziak, realizację programu NIK ocenia pozytywnie, lecz w trakcie kontroli wykryto poważne nieprawidłowości.

- Ostrzegamy ministerstwo, że w realizacji programu są problemy - podkreślił.

W raporcie NIK czytamy, że pomimo stwierdzonych nieprawidłowości, "NIK pozytywnie ocenia działania ministra rolnictwa oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w zakresie restrukturyzacji floty rybackiej, a także realizację przez ministra rolnictwa zadań w zakresie rozwoju obszarów zależnych od rybactwa. (...) Natomiast negatywnie ocenia działania ministra rolnictwa i Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA, związane z wdrożeniem pomocy technicznej".

Biedziak powiedział, że w okresie, w którym prowadzona była kontrola "niedobrze była dokumentowana praca pracowników ministerstwa".

- Nie wiadomo, czy niektórzy pracownicy ministerstwa pracowali, czy też nie (przy realizacji projektu - PAP). Przez to mogą nastąpić perturbacje ze zwrotem pieniędzy (przez UE - PAP) za tę pracę - zaznaczył.

Rzecznik dodał, że kolejną nieprawidłowością wykrytą przez NIK był wybór oraz praca Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA.

- Została wybrana do realizacji podstawowych zadań tego programu z naruszeniem zasady wyboru najkorzystniejszej oferty - powiedział Biedziak. Jak dodał, "trudno powiedzieć, czy to jest najkorzystniejsza oferta, ponieważ nie została rozesłana informacja, nie zostały powiadomione inne podmioty, aby mogły składać oferty".

Jak dodał, nieprawidłowo przekazano fundacji 750 tys. zł dotacji na wykonanie określonych zadań.

- Wydał pan (minister rolnictwa - PAP) pieniądze z góry, a zadania nie zostały wykonane - zaznaczył rzecznik NIK.

Biedziak podkreślił, że umowa zawarta przez ministra z fundacją nie została zrealizowana a fundacja dostała za nią pieniądze. Dodał, że FAPA ograniczyła się do działań "biurokratyczno - organizacyjnych", natomiast nie wywiązała się z swoich podstawowych obowiązków, które dotyczyły przyjmowania i rozpatrywania wniosków o dofinansowanie w ramach programu.

- To nie jest tak, że wszystko się zawaliło, ale to są poważne nieprawidłowości. Trzeba lepiej dokumentować pracę, bo mogą być problemy - podsumował Biedziak.

W przesłanym PAP oświadczeniu zastępca dyrektora fundacji FAPA Cezary Kuśmirek odnosząc się do raportu NIK napisał, że niewypełnienie zadań przez fundację nie było rezultatem jej zaniechań, ale otoczenia prawnego.

- Zadania te miały być związane z obsługą naboru wniosków o pomoc techniczną, który to nabór nie został w okresie objętym kontrolą NIK ogłoszony w drodze odpowiedniego aktu prawnego. Fundacja utrzymywała właściwy potencjał organizacyjno-techniczny do wykonywania powierzonych zadań i uzyskała stosowne unijne i krajowe certyfikacje - poinformował Kuśmirek.

- Obecnie zadania te realizowane są terminowo i prawidłowo - dodał.

Wtorkowa Gazeta Wyborcza, która jako pierwsza poinformowała o kontroli NIK, napisała m.in., że FAPA jest "przedziwnym tworem, w którym minister rolnictwa dowolnie rozdziela etaty i przyznaje apanaże". GW podała także, że od czasu przejęcia władzy przez koalicję PO-PSL, "sztandarowym zajęciem" fundacji stał się program dotyczący rozwoju rybołówstwa 2007-2013. Gazeta sugeruje również, że FAPA stała się "przechowalnią" działaczy PSL.

Według Kuśmirka nieprawdziwym jest zarzut gazety jakoby minister rolnictwa dowolnie rozdzielał etaty w fundacji i przyznawał apanaże. Jak podkreślił, członkowie FAPA, będący przedstawicielami resortu rolnictwa, nie pobierają wynagrodzenia z tytułu sprawowanej funkcji, natomiast inni członkowie zarządu otrzymują wyłącznie 600 zł brutto ryczałtowego wynagrodzenia za każde posiedzenie.

Podkreślił, że nieprawdą jest także, że fundacja dostaje od ministerstwa rolnictwa pieniądze na promocję rybołówstwa, co napisała GW.

- Bezpodstawne są także dalsze wnioski formułowane w artykule o zagrożeniu braku refundacji tych wydatków z budżetu UE - zaznaczył Kuśmirek.

Dodał, że program rozwoju rybołówstwa 2007-2013 jest tylko "wycinkiem działalności" fundacji Skarbu Państwa. Jak podkreślił, fundacja jest "w sensie formalnoprawnym - niezależna od sektora publicznego, działająca jako organizacja non-profit", która wdraża różnorodne krajowe i zagraniczne projekty na rzecz polskiego rolnictwa czy rybołówstwa. Kuśmirek zaznaczył także, że organizacja "dysponuje wysoko wykwalifikowaną apolityczną kadrą z długoletnim doświadczeniem".

Do czasu nadania depeszy PAP nie udało się uzyskać stanowiska resortu rolnictwa.