Dziennik "Polska The Times" podaje, że za rezygnacją Jurgiela stał tak naprawdę premier Morawiecki, który stopniowo obsadza na stołkach ministerialnych nowych ludzi. Oczywiście wszystko to przy przyzwoleniu prezesa Kaczyńskiego i w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. W styczniu stanowisko stracili już Antoni Macierewicz i Jan Szyszko. Po ostatnich wydarzeniach, związanych z rozprzestrzeniającym się w zastraszającym tempie wirusem ASF, stanem stadniny w Janowie Podlaskim, widmem suszy i a co za tym idzie niechybnymi stratami w uprawach, przyszła pora na ostateczną decyzję w sprawie ministra z Podlasia.

Już od końca zeszłego roku, wraz z dymisją Beaty Szydło i powołaniem Morawieckiego na premiera, w prasie pojawiały się spekulacje o odwołaniu Jurgiela. Wtedy to prawicowe tytuły donosiły o możliwości objęcia resortu rolnictwa przez Daniela Obajtka. Nie inaczej było i teraz. Kandydatura Obajtka miała być wysuwana przez premiera.

– „Za kulisami tego drobnego sukcesu Morawieckiego kryła się też jego porażka. On chciał, aby nowym ministrem rolnictwa został Daniel Obajtek, dziś prezes Orlenu, ale jeszcze przed dwoma laty szef Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Podobno chodziło o to, aby odejście związanego bardziej z Beatą Szydło Obajtka pozwoliło premierowi obsadzić wielki i ważny Orlen swoim człowiekiem” – donosi "Polska The Times".

To się jednak nie udało, 20 czerwca ostatecznie na urząd ten mianowany został Jan Krzysztof Ardanowski. Typowany na to stanowisko już trzy lata temu. Jeśli zatem nie została uznana kandydatura wysuwana przez Morawieckiego, to wiadome staje się, że za powołaniem Ardanowskiego stał Kaczyński. Jasnym sygnałem płynącym z tej kadrowej zmiany jest także to, że premier Morawiecki ma ograniczony wpływ na kształt swojego rządu. Ostateczne decyzje wciąż podporządkowywane są partyjnej hierarchii i najważniejszemu w niej – Jarosławowi Kaczyńskiemu.